Po mszy św. na Zaspie formuje się manifestacja zwolennikόw “Solidarności”, w ktόrej razem ze Staszkiem Gilem bierzemy udział. Po porannym pobiciu nie czujemy się zbyt dobrze. W każdym miejscu ciała, gdzie padały zadawane razy odczuwamy bόl: prόbowano nas zastraszyć ale nas łatwo zastraszyć się nie da. Było dla nas rzeczą całkiem oczywistą i naturalną, że nasze miejsce jest w spontanicznie formującej się właśnie manifestacji. Ktoś informuje nas, że idziemy pod Pomnik Poległych Stoczniowcόw. Więc, to już dziś nasza druga prόba podejścia pod pomnik. Będzie jednak podobnie nieudana jak poranna, bowiem na naszej drodze stanie wkrόtce milicja. ZOMO zaatakowało nas jeszcze we Wrzeszczu. Grupa manifestantόw, w ktόrej się znajdowaliśmy w wyniku tego ataku ulega rozproszeniu. Razem ze Staszkiem zmuszeni jesteśmy do ukrycia się przed funkcjonariuszami w gęstych krzakach okalających tory trόjmiejskiej kolejki. Na drugi kontakt z nimi nie mamy już po prostu dzisiaj sił…Pόźniej dowiemy się, że w trakcie opuszczania placu na Zaspie, po zakończonej mszy św. milicja zatrzymała – wraz ze sztandarem olkuskiej “Solidarności” – naszego kolegę, Jόzefa Strojnego. Należał on przez pewien czas – obok Mariana Barczyka, Stanisława Gila, Adama Giery, Kazimierza Grzanki oraz mnie – do ścisłego kierownictwa podziemnych struktur “Solidarności” Ziemia Olkuska. Będzie on zwolniony z aresztu dopiero po 24 godzinach.
Brutalnym pobiciem w Gdańsku, nie zdołano nas zastraszyć. Już w sierpniu weźmiemy udział w pielgrzymce ludzi pracy do Częstochowy, a 16 grudnia w imieniu “Solidarności” Ziemia Olkuska złożymy wieniec pod krzyżem upamiętniającym pomordowanych gόrnikόw kopalni “Wujek”. Tutaj ponownie zmuszeni będziemy do ucieczki przed ZOMO i SB. Wcześniej jednak, w listopadzie zorganizujemy w Olkuszu i w podolkuskim Bydlinie /gdzie na miejscowym cmentarzu znajduje się zbiorowa mogiła zołnierzy I Brygady Jόzefa Piłsudskiego poległych w bitwie pod Krzywopłotami/ uroczystości dla uczczenia 69. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, na ktόre przybędzie wielu ludzi. Na spotkaniu, gdy dzielimy się zadaniami przy organizacji obchodόw święta Niepodległości przypadł mi m. in. obowiązek rozpowszechnienia informacji o mających odbyć się uroczystościach rocznicowych w Olkuszu i Bydlinie. Tylko z pozoru wydawało się to w όwczesnych warunkach politycznych zadaniem trudnym. Moja krόtka rozmowa z panią Jόzefą Hennelową, ktόra miała miejsce w redakcji “Tygodnika Powszechnego” praktycznie załatwiła wszystko. Przygotowana przeze mnie wcześniej notatka informująca o planowanych uroczystościach – zgodnie z daną mi przez panią Hennelową obietnicą – ukazala sie w Nr.43 “Tygodnika Powszechnego", w dniu 25 października 1987 roku. Na obchody w Olkuszu i Bydline przybyło około dwόch tysięcy ludzi. Wśrόd nich byli rόwnież: όwczesny szef “Solidarności” śląsko-dąbrowskiej, Tadeusz Jedynak, działacz centralnych władz związku, Janusz Onyszkiewicz, oraz przywόdca Konfederacji Polski Niepodległej, Leszek Moczulski. Kolejno zabierali oni głos w trakcie trwania uroczystości. Nie był to przypadek, że Moczulski zabrał go jako ostatni. Taką kolejność ich wystąpień ustaliłem wcześniej. Wiedziałem, że tylko on z wymienionej trόjki zakończy uroczystość mocnym akcentem. I nie pomyliłem się. Tak było. W krόtkim wystąpieniu Leszek Moczulski podkreślił nieuchronność upadku komunistycznego systemu w Polsce. Na gruzach peerelu zbudujemy Niepodległą Polskę – powiedział.




Komentarze
Pokaż komentarze