Wrόćmy jednak do Nowego Jorku. Z racji mojej aktywnej działalności politycznej w tym mieście, gdzie w latach 1989 – 1991 reprezentowałem kolejno: Komitet Obywatelski “Solidarności”, Lecha Wałęse oraz Porozumienie Centrum, miałem okazje do licznych spotkań z wieloma ciekawymi ludźmi świata biznesu, kultury oraz, co jest rzeczą oczywistą, polityki. Na jednym z wielu przyjęć, na ktόrych często wόczas bywałem, zdarzyło mi się zatańczyć nawet ze znaną piosenkarką, Danutą Rinn. Jedną z bardziej popularnych kiedyś jej piosenek jest, Gdzie ci mężczyźni? Chyba musiała nadrabiać trochę miną, bo tancerz to ze mnie nigdy nie był przedni... Miałem rownież przyjemność spotykać się wόwczas z prezydentem RP, kolejnymi premierami rządόw RP (T. Mazowiecki, J. Olszewski), wieloma ministrami i innymi wybitnymi postaciami polskiej polityki.
Jednak czymś szczegόlnie wyjątkowym w tamtym okresie było dla mnie spotkanie z prof. Wacławem Jędrzejewiczem, oficerem I Brygady Jόzefa Piłsudskiego i bliskim wspόłpracownikiem pierwszego marszałka Polski, pόźniejszym jego biografem, dyplomatą II RP, ostatnim wόwczas żyjącym ministrem rządόw przedwojennej Polski, a w okresie wojny, wspόłzałożycielem Instytutu Jόzefa Piłsudskiego w Ameryce. Spotkanie to było niepowtarzalnym, silnym przeżyciem. Przez osobę profesora zetknąłem się bowiem ze światem, ktόry zawsze darzyłem wielkim szacunkiem, ze światem ludzi Legionόw Piłsudskiego, bezgranicznie wręcz oddanych sprawie Polski, a ktόry to świat – jak mi się wtedy wydawało – można było poznać już jedynie z podręcznikόw historii.
Spotkania z profesorem, ktόry znał osobiście głόwne postacie życia politycznego międzywojennej Polski, będącym nie tylko świadkiem ale i zarazem aktywnym uczestnikiem όwczesnych zdarzeń, były dla mnie czymś naprawdę niezwykłym. Były one czymś co pozwoliło mi na niemalże autentyczne dotknięcie historii II Rzeczypospolitej, państwa ktόre przez cały okres mego dojrzałego życia w PRL-u było dla mnie symbolem prawdziwej niepodległości. Niestety profesor był już wόwczas w bardzo podeszłym wieku, więc spotkań tych nie mogło być i nie było wiele. Ostatni raz rozmawiałem z Wacławem Jędrzejewiczem w marcu 1991 roku w nowojorskiej siedzibie Instytutu Jόzefa Piłsudskiego w Ameryce, w trakcie spotkania polonijnych działaczy z prezydentem RP, Lechem Wałęsą. Profesor zmarł dwa lata pόźniej, w wieku 100 lat.
***
Do osόb, ktόrych aktywność życiowa przypadała na ten sam okres co prof. Wacława Jędrzejewicza, należał też Kazimierz Krasicki, ktόrego miałem przyjemność poznać na jednym z przyjęć w nowojorskim konsulacie RP. Kazimierz Krasicki był ostatnim konsulem II Rzeczypospolitej w Nowym Jorku i pochodził z tej samej arystokratycznej rodziny, w ktόrej przyszedł na świat nasz sławny XVIII-wieczny bajkopisarz, Ignacy Krasicki. Przez pewien czas był on też asystentem ministra spraw zagranicznych RP, Jόzefa Becka. W trakcie rozmowy ze mną wyraził on pełen podziw dla „Solidarności” i podkreślił swoją dużą sympatię i szacunek dla Lecha Wałęsy.




Komentarze
Pokaż komentarze (5)