elektryczny elektryczny
46
BLOG

Izrael, czyli jak ciężko ma każdy rząd

elektryczny elektryczny Polityka Obserwuj notkę 17

Nie ma to żadnego czysto politycznego uzasadnienia, ale odczuwam pewną sympatię do państwa Izrael. Zbliża się bowiem - wg mnie - do pociągającego ideału res publiki, rzeczy pospolitej - wspólnego dobra, bronionego i rozwijanego solidarnie wbrew przeciwnościom losu. To jeszcze jeden dowód, że ziemia, ludność i pieniądze to nie wszystko (wbrew tezie o rzekomo zdeterminowanym "naturalnie" układzie geopolityczno-międzynarodowym) - sprężysta organizacja tego wszystkiego jest czynnikiem o znaczeniu kapitalnym. Ale ten obraz ma też kilka fałszywych kresek.

Zamach w Dubaju wpisuje się co prawda w toczoną przez państwo żydowskie od dawna wojnę z islamskim fanatyzmem, podobnie "podkradanie" innym państwom paszportów (w ten sposób agenci Mosadu udają Brytyjczyków, Francuzów, Kanadyjczyków...) to rzecz praktykowana od dawna. Jednak obecnie Izrael nie ma takiego wsparcia Stanów Zjednoczonych, a państwa europejskie, których paszporty się podrabia, mogą przynajmniej teoretycznie wystąpić w ramach UE polizbońskiej. Kiedy trzeba się poświęcić dla interesów tzw. europejskich, to zwłaszcza RFN z oczywistych względów nie ma ochoty - ale w takich sprawach, gdzie każdy zyskuje, czemu nie? Pozycja Tel Awiwu może osłabnąć i protesty mogą się posunąć poza ustne połajanki. Na razie  - wszystko "może".

W Izraelu podnoszą się głosy, że trzeba wzmocnić kontrolę rządu nad Mosadem. Jeżeli kontrola nie trafi w miejsce politycznych panienek, to byłaby to mądra decyzja. Przede wszystkim dlatego, że rząd ma obraz całości spraw państwowych i rozumie, gdzie trzeba ustąpić (czy przeciwnie - walnąć w stół pięścią) dla dobra tej całości.Mosad jako tajna służba jest tylko jej częścią i takaż jest jego optyka. Przypomina się skrajny przykład z I wojny światowej, kiedy władzę w Niemczech przechwyciło praktycznie Naczelne Dowództwo zdominowane przez ego Ludendorffa. Dla wojskowego wojna to cel i sztuka, lecz dla polityka tylko środek (i to niejedyny, chyba najmniej opłacalny) używany w celu jak najbardziej korzystnego ukształtowania świata powojennego - czyli zwykle Clausewitzowskiego narzucenia swojej woli przeciwnikowi. Zrozumiałe jest, że oficerowie ignorowali rozsądne uwagi sekratariatu stanu Rzeszy, natomiast bardzo niemądre było oddanie im wpływu decydującego w walczącym państwie.

Rząd w każdym państwie ma bardzo ciężkie życie, nie może dać się zdominować ani własnym urzędom, ani własnej ludności. W przypadku Izraela chodzi o ich odmianę narodowców (i religijnych fanatyków), którzy bezmyślnie budują osiedla na Zachodnim Brzegu, potęgując antagonizm religijny i etniczny między Żydami a Palestyńczykami. Choćby nie wiem jak przekonująco uzasadniali to swoimi świętymi księgami, to w sposób oczywisty wszczynają niepokoje wewnętrzne we własnej ojczyźnie. W dodatku wielu ortodoksów otwarcie występuje przeciwko państwu Izrael. Co gorsza, rząd nie potrafi ostro uciąć osadnictwa. Boi się wyborców (czynnik często paraliżujący konieczne decyzje)? Zapomina, że wraz z uzyskaniem niepodległości kompasem musi się stać racja stanu, a nie syjonizm?

elektryczny
O mnie elektryczny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka