elektryczny elektryczny
57
BLOG

Prezydentura - mój pierwszy rzut oka na kandydatów

elektryczny elektryczny Polityka Obserwuj notkę 2

Powoli zaczyna się batalia o urząd prezydenta Polski, więc warto się rozejrzeć po kandydatach, zanim wszelki konkret zniknie w morzu wszechpyskówki. Jako że tylko PO i PiS mają wielkie pieniądze do prowadzenia kampanii, a myśląca część polskiego społeczeństwa stoi w większości uparcie na którymś z biegunów - wiadomo tyle, że będziemy mieli raczej Kaczyńskiego lub Komorowskiego/Sikorskiego (ze wskazaniem na to drugie) czyli - "prezydenta połowy Polaków". Pokuszę się o krótką, wstępną refleksję, przy czym zapewne do tematu przyjdzie wracać nieraz.

Ale sprawa wstępna to kryteria. W chwili obecnej prezydent jest zepchnięty właściwie na margines ustroju, skazany na rolę ozdobnika, na co wpływa przede wszystkim silna pozycja Tuska. Ma duże poparcie sondażowe i, co bardzo dziś ważne, wiele zdyscyplinowanych szabel na zawołanie. Czy nowy elekt dzięki wyborczemu mandatowi byłby zdolny wyciągnąć urząd z defensywy, trudno powiedzieć. Jednak osobiście uważam, że najlepiej byłoby (na dziś!), gdyby premier przechwycił pełną władzę, gdyż taki kanclerz byłby wreszcie silnym ośrodkiem rządzenia państwem. Co najważniejsze, pozbawionym możliwości zwalania winy za niepowodzenia na kogokolwiek. Zobaczylibyśmy, co Tusk potrafi - a jeżeli okaże się człowiekiem zbyt małego formatu, by przyjąć brzemię wielkiej odpowiedzialności, otwiera się droga do upadku potęgi Platformy i wyjścia z obecnej klatki PiS-PO. Oczywiście, jeżeli premier będzie zdolny do dobrego rządzenia Polską, pozostaje się cieszyć i wspierać państwo.

Tak bym zarysował program dla myślącego i zainteresowanego sprawami publicznymi obywatela RP na początek 2010 roku. Być może ktoś wskazałby inny, niewykluczone że lepszy - ale ja takiego nie widzę. Wszystkie inne prowadzą do podtrzymywania (albo i dalszego rozdmuchiwania) konfliktu, który trzeba wreszcie rozładować i zakończyć.

Z tego punktu widzenia oczywiście odpada kandydatura Lecha Kaczyńskiego. Jego prezydentura w polityce zagranicznej z początku wskazywała dobry kierunek - prometejski, skierowany na współpracę z naszymi naturalnymi sojusznikami na wschodzie, oraz obronę naszych interesów w UE. Sęk w tym, że z racji faktycznie niewielkich uprawnień prezydenta była to czysta dyplomacja (zresztą w przypadku Lizbony mimo werbalnie wręcz wojowniczych wystąpień i tak Unia wymusiła, co chciała, w czasie negocjacji i podpisywania). Taka podobna do spotykania się emerytek na herbatce. Tymczasem tak naprawdę rozmowy i demonstracje to tylko przygotowywanie do realnych działań politycznych, gospodarczych, militarnych itd. Dlatego tak ważne jest, by nie rozdzielać uprawnień dyplomatycznych i ogólnej władzy nad krajem. To musi być skoordynowane. Ostatnio Kaczyński wycofał się w sferę spotkań z Małyszem. Nie będę się do tego ustosunkowywał.

O Komorowskim pisałem już. Co do Sikorskiego, widać jego spore ambicje, co wyraźnie oddala wizję kanclerstwa. Nie byłby sługą Tuska (Komorowski chyba zresztą też nie do końca - odsyłam do podlinkowanej notki). Trzeba mu przyznać doświadczenie i umiejętności w polityce zagranicznej, ale to, jak już wyżej pisałem, nie jest zaleta akurat na tym stołku. Może prowadzić do chaosu i oderwania dyplomacji od interesu całego państwa. Wniosek? Na dziś - Komorowski. Zobaczymy, jak zadecydują platformersi w swoim głosowaniu - jego wynik trudno przewidzieć, gdyż każdy z kandydatów ma swoje atuty z punktu widzenia członków PO, a dodatkowy zamęt wprowadza jawność wyborów...

elektryczny
O mnie elektryczny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka