Chyba najpopularniejszym zagadnieniem międzypaństwowym w Polsce jest Rosja. Nie ma programu informacyjnego, w którym by nie było wieści - powiedzmy - o wizycie Miedwiediewa w fabryce, Putina na dnie Bajkału czy opowieści ze świata mafii, czynownictwa, opozycji i mediów znad Wołgi. Wszystko okraszone odpowiednio złośliwym komentarzem z pozdrowieniami z kraju słowiańskiego numer dwa. To ciągłe zainteresowanie predestynowałoby nas być może do wyrażania bardziej wiarygodnych sądów niż ludzie zachodu, którzy mają zwyczaj patrzeć w Rosję z rozdziawioną gębą, próbując mgliście pojąć ogrom przestrzeni i specyfikę porządków. Lecz dla każdego państwa, a dla Rosji chyba szczególnie, trudno wydać prostą receptę na zrozumienie. Nie można tego dokonać ani mając w głowie obraz stosunków zachodnich (co nam akurat raczej nie grozi), ani z "pogrobowcami KGB" na ustach i markizem de Custine pod pachą.
Dla mnie kluczowe jest pytanie, na jak długo Rosja jako państwo jest zdolna utrzymać obecny ustrój i utrzymać się na powierzchni polityki światowej. Istnieje wiele przesłanek ferowania raczej pesymistycznych dla Moskwy wyroków. Pogarszająca się sytuacja demograficzna, na świecie spadek cen surowców i przez to ogólniej problemy gospodarcze, bylejakość i wzrost znaczenia elementu etnicznie niepewnego (np. z Kaukazu) w wojsku - to z problemów nowszych. Pozostają też w mocy stare: przede wszystkim przeżarcie aparatu państwowego przez korupcję i wszelki męt społeczny, z czym władza czasem próbuje - zwykle bezskutecznie - walczyć, a także fatalne nastawienie społeczeństwa, które albo akceptuje państwową konieczność, poczynając od praworządnego zachowania na chodniku, bezmyślnie i pod przymusem, albo brnie w równie bezmyślną i szkodliwą megalomanię i samozadowolenie. Ale są przecież i aktywa. A więc surowce, słabość i rozproszenie opozycji (w dodatku raczej ekonomicznej, a nie politycznej), relatywna siła w stosunku do różnych Gruzji, dobra prasa u wszystkich, którzy boją się hegemonii Stanów Zjednoczonych i widzą na Kremlu tradycyjną przeciwwagę (czy dziś już raczej jeden z odważników na szali) dla USA. Przy tym wszystkim ma Rosja dość inteligentny rząd przez doświadczenie znający się na swym fachu, nie składający się z żadnych Fryderyków Wielkich, ale wyróżniający się na tle doktrynerów i zupełnie zwyczajnych półgłówków, którym cieszy się większość spośród ponad dwustu państw dzisiejszego świata.
Powyższy obraz nie jest do końca jasny. Spotkałem się kiedyś np. z opinią, że tak naprawdę Rosją rządzi biznesowa klika, a Putin i Miedwiediew to figuranci. Zbyt spiskowe, żeby mogło być do końca prawdziwe - ale na pewno sytuacja jest skomplikowana. Rosyjska elita przedsiębiorców stanowi niewątpliwie klasę dominującą, z którą Kreml musi się liczyć. Ale klasa dominująca to jeszcze nie klasa panująca.
Słyszałem też proroctwa, że Rosja niedługo skończy swoją wielką karierę na arenie międzypaństwowej i się zapadnie. Że wykończy ją zepsucie aparatu państwowego - ale kiedy nie był zepsuty?, problemy gospodarcze, Chiny zagarną Syberię itd. Co do tego ostatniego - myślę, że rzeczywiście to państwo powoli stanie się polem narastającego konfliktu o wpływy, które uzyska przede wszystkim właśnie ChRL i RFN (Nord Stream!). Tak w perspektywie kilkudziesięciu lat. Ale w zupełne oklapnięcie Rosji i sławetną polsko-chińską granicę na Uralu nie uwierzę. Chyba, że wyniknie ostra walka między rządem a układem biznesowo-mafijno-administracyjnym, w wyniku której ten pierwszy zostanie bardzo osłabiony i faktycznie abdykuje na rzecz lokalnych królewiąt.
Według mnie nadzieję na wprowadzenie w Rosji demokracji na zachodnioeuropejskie kopyto można, jeżeli komuś na tym zależy, czerpać jedynie z rozmaitych schematów historiozoficznych, według których zwrotnica dziejów poprowadzi każdy kraj nieuchronnie w objęcia liberalnej demokracji. Jak mówiłem - opozycja jest zbyt słaba. Jestem nieufny w stosunku do każdej ścieżki "nieuchronnego rozwoju historycznego", niezależnie od tego, czy ułożył ją Karol Marks, czy Francis Fukuyama.
Można by tę analizę kontynuować, ale nie zamierzam przedłużać notki w nieskończoność. Myślę, że nawet tak krótkie ogólne rozważania ogólne o Rosji pozwoliły czytelnikowi dowiedzieć się czegoś o moich poglądach, a mam nadzieję, że również i o opisywanym przedmiocie.


Komentarze
Pokaż komentarze