Akurat wpadła mi dzisiaj w ręce "Wyborcza" i znalazłem tam ciekawą wiadomość (ale proszę odłożyć broń, od tego zacznijmy). Otóż ośrodek dla uchodźców w Łomży zostanie zamknięty. Mieszkający tam Czeczeni będą musieli przenieść się gdzie indziej (wiadomość powtarzaOnet). Przyczyna? Wspólna akcja posła Leszka Kołakowskiego (PiS - co ciekawe znalazłemcoś takiego w sieci) i lokalnej ludności, bojącej się przemocy ze strony uchodźców - choć te obawy pozostają w sferze strachu na zapas, bo liczba realnych incydentów jest niewielka. Ale za to przy okazji samorząd zaoszczędzi na utrzymaniu obozu.
To, że w ten sposób zabiera się kamyk z prometejskiego ogródka wspierania tego, co może psuć nerwy Kremlowi, by miał mniej sił na Europę środkowo-wschodnią, nikogo nie obchodzi. Aspekt etyczny - ludzie, którzy Polsce zaufali, muszą się wynosić co najmniej do innego obozu - też mało kogo. Liczy się, że inny naród i inna wiara, zgorszenie i niebezpieczeństwo w okolicy.
Ludziom od lat powtarza się konsekwentnie, że najważniejsza jest ich "mała ojczyzna" (na którą powołuje się także p. Kołakowski), że powinni organizować się w gminie i powiecie. To i organizują się. By forsować nacjonalistyczne postulaty i niszczyć w niewielkim, ale przecież od małych kroczków się zaczyna, wiarygodność państwa wobec naszych potencjalnych rozmówców na wschodzie. Przy tym wszyscy są szczęśliwi: mieszkańcy wygonili jakichś obcych ludzi, co to po polsku nie umią, pan poseł będzie miał więcej głosów, a samorząd więcej pieniędzy. Cierpią tylko sami zainteresowani, a także szerokie, państwowe cele. Wielu czytelników się teraz krzywi. Ale "jakby co", to będą wymagać od tegoż państwa pomocy. Bo państwo to teraz taki frajer, którego wszyscy kroją: od marnych polityków i nieuczciwych urzędników, przez obrońców praw ślimaków winniczków, po drobnych pijaczków ciągnących zasiłki.
I nie chodzi tu bynajmniej tylko o Czeczenów. Także o elektrownie atomowe, o walący się system emerytalny (który pociągnie za sobą budżet). Także o idiotyzmy w strukturze administracji, których usunięcie jest blokowane przez urzędników, a raczej przez panów na urzędach, jak to kiedyś zauważył u mnie Sorbifer. A jak już coś staraniem zapalonych jednostek zaskoczy, zadziała, to koncentruje się na sobie, tak jak nie przymierzając Mosad w Izraelu, o czym pisałem przy okazji zamachu w Dubaju. Istnienie i dominacja rządu centralnego nie wynika wcale z jakiejś rządzy władzy polityków, ale jest praktyczną koniecznością.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)