elektryczny elektryczny
40
BLOG

Za i przeciw wspólnemu wyjazdowi z Jaruzelskim

elektryczny elektryczny Polityka Obserwuj notkę 3

Mimo okresu wielkanocnego spokoju nie ustaje spór na temat "czy Kaczyński powinien zabrać Jaruzelskiego do samolotu do Moskwy w dniu obchodów rocznicy zwycięstwa nad Niemcami". Sprawa wydaje się bardzo emocjonująca, tym niemniej należy ją rozważyć na spokojnie.

Pod względem dyplomatycznym Rosja postąpiła, delikatnie mówiąc, bardzo nieładnie. Zaproszenie Jaruzelskiego nie było raczej z Polakami konsultowane - a więc jest to przykład ingerencji w wewnętrzne sprawy obcego państwa. A Moskwa bardzo chętnie podkreśla "suwerenność" swojej "demokracji". Warszawa może zatem łatwo zarzucać jej hipokryzję. Zostawienie Jaruzelskiego na lodzie byłoby pokazaniem figi Kremlowi, wyraźnym komunikatem "sami będziemy decydować o naszej polityce zagranicznej". Z drugiej strony, wspólny wyjazd obu panów zademostrowałby ciągłość polskiej tradycji państwowej.

Takiej demonstracji bardzo nam brakuje - trudno sobie np. wyobrazić, kogo musielibyśmy my zaprosić z Rosji spośród jej byłych przywódców, by naprawdę dopiec obecnym władzom. Tymczasem w Polsce nie jest do końca jasne, czy wszyscy nasi politycy to bardziej ludzie państwa nieprzerwanie trwającego od chwili sformowania przez państwa centralne Rady Regencyjnej przez naczelnictwo Piłsudskiego, sejmokrację, sanację, państwo podziemne, sterowany przez Stalina zamach stanu, Bieruta itd. - czy czy bardziej komuniści, prawicowcy, liberałowie, akceptujący Rzeczpospolitą pod tym warunkiem, że im pasuje do poglądów. To oderwane od rzeczywistości "grymaszenie" ubiera się czasem w płaszczyk argumentów prawniczych. Na nich jednak łatwo się wywrócić, bo formalnie rzecz biorąc legalnym władcą Polski jest któryś z saskich Wettynów dziedziczących Ks. Warszawskie i wskazanych w Konstytucji 3 Maja. Ewentualnie trzeba zrobić spis szlachty, zwołać sejmiki, konwokację i w końcu elekcję viritim.

Mimo tak długiego omówienia opcji "wziąć do samolotu", biorąc pod uwagę przywołane argumenty, skłaniałbym się raczej ku wyjściu przeciwnemu. W ostatecznym rachunku przydatniejsza dyplomatycznie jest chyba manifestacja suwerenności niż ciągłości.

Chciałbym jednak umiejscowić kwestię moskiewskiej uroczystości w szerszym kontekście. Widać bowiem w ostatnich tygodniach, że w sferze symbolicznej Rosja próbuje wyciągnąć do Polski rękę: wysyłając Putina do Katynia, wyświetlając w telewizji film Wajdy. Pojednanie na polu tzw. "polityki historycznej" i werbalnych kontaktów sprawia, że inne sprzeczności, np. geopolityczne czy gospodarcze (czyli te realne), muszą zejść "do podziemia" i wizja otwartej walki na ostre oddala się. Należałoby więc spytać, co skłania Kreml do próby polepszenia stosunków z Polską i utrwalenia stanu obecnego między państwami. Obawiam się, że może to być przygotowanie gruntu pod jakieś ostre kroki wobec prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowicza (ewentualnie wobec Łukaszenki - albo i pod nową wojnę w Gruzji). Zaprzyjaźniona z Moskwą Warszawa miałaby większe trudności ze zdecydowaną kontrakcją. Z drugiej strony, możemy mieć też do czynienia ze spóźnioną reakcją na próby ocieplenia naszych relacji z Białorusią czy wręcz początkiem wycofywania się po cichu z rozgrywki o nasz region po tym, jak okazało się, że Janukowicz nie będzie marionetką spółki Putin-Miedwiediew. To wszystko wydaje mi się jednak mniej prawdopodobne.

Tak czy inaczej, werbalne pojednanie - jeżeli nastąpi - na pewno będzie kompromisowe. Wizja historii polskiej (ani rosyjskiej) prawicy nie stanie się obowiązującą. Katyń, stalinizm - no niech wam - Lachy - będzie, ale jakichś "czterdziestoletnich bolszewickich okupacji Najjaśniejszej RP" nikt w Rosji nie zaakceptuje. Lecz, jak już wspomniałem, będzie to ustępstwo raczej ze strony obozu postsolidarnościowego niż ze strony Polski jako takiej. No chyba, że będzie się - dajmy na to - próbować robić z Bieruta polskiego patriotę. Jeżeli jednak komuś w Rosji na tym zależy, możemy się spodziewać złagodzenia stanowiska. O ile naprawdę chodzi o ważne dzisiejsze sprawy ukraińsko-gruzińskie, to historię można poświęcić bez większego żalu.

Biorąc to wszystko pod uwagę - co powinne zrobić polskie władze? Nie czuję się tak mądry jak wielu dziennikarzy i blogerów, by powiedzieć na pewno "brać Jaruzela" albo "nie brać". Wydaje mi się, że 1.trzeba raczej uniknąć pozostawienia wyciągniętej przez Moskwę ręki w powietrzu (podłożylibyśmy się propagandowo), ale 2. musimy podkreślić swoją suwerenność - np. wymóc na gospodarzach, by Jaruzelski przyjechał jako towarzysz Kaczyńskiego z zaproszenia RP, być może z innymi weteranami wojny z AL i od Berlinga, najlepiej w towarzystwie akowców i peeszetowców (byle się to wszystko tam nie pożarło...) i 3. nie wolno zapamiętać, że jeżeli Rosja próbuje się z nami dogadać, to nie chce bez powodu. Coś może się kroić.

=====

Życzę wszystkim Czytelnikom, by nadchodzące święta wielkanocne upłynęły spokojnie, stały się okazją do odpoczynku i - dla wierzących - osobistej odnowy w wierze.

elektryczny
O mnie elektryczny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka