elektryczny elektryczny
46
BLOG

Demokracja nie dojrzeje nam nigdy

elektryczny elektryczny Polityka Obserwuj notkę 1

Gdy pojawia się pytanie, dlaczego poziom naszej polityki jest, jak jest, nasza publicystyka ma już wypracowaną odpowiedź. Otóż nasza demokracja jest niedojrzała, ustrój parlamentarny musi powoli wejść Polakom w krew. Na czym ta nie dojrzałość (by być szczerym) wiadomo wprawdzie, ale raczej mgliście. Spotykałem się z opinią, że bardzo ważna jest - istniejąca na Zachodzie - stabilność sceny partyjnej. Ale u nas też taka stabilność się wytworzyła, co prawda w specyficznym układzie dwóch biegunów centroprawicowych, którego jednak nie ruszyła nawet tragedia smoleńska. Tak czy inaczej, zabetonowanie systemu partyjnego chyba nam szczęścia nie dało, a raczej wręcz przeciwnie.

Spójrzmy tymczasem, co się dzieje w najdojrzalszej demokracji świata - w Wielkiej Brytanii. W ostatnim czasie pojawił się tam nowy czynnik, który prawdopodobnie zupełnie pogrzebie nadzieje Partii Pracy na wygraną w wyborach do Izby Gmin. Czy była to katastrofalna w skutkach decyzja rządu? Nowy, genialny projekt polityczny konkurentów? A może przynajmniej bomba w postaci wielkiej afery? Pudło, pudło, pudło. Przypadkowo - bo zapomniał wyłączyć mikrofon - do mediów dostała się uwaga obecnego premiera i przywódcy laburzystów, Gordona Browna, który nazwał pewną starszą wdowę "bigotką" (patrz np. tu). Wcześniej w rozmowie z politykiem ta pani ostro wystąpiła m.in. przeciwko imigrantom, a cała sprawa przypomina nasze polskie "spieprzaj dziadu". Pojawił się wielki huk, że pan premier zelżył wyborcę, co gorsza z twardego elektoratu swojej partii. W dodatku taką pogardę okazuje zwykłemu człowiekowi ten, kto kieruje lewicą.

To, że lud per "durny motłoch" wcale nie najrzadziej traktują trybuni ludowi, nie jest akurat żadną tajemnicą. Pokazuje to chociażby sztuka S. Przybyszewskiej o Sprawie Dantonai film Wajdy pod tymże tytułem. Na biurku samego Lenina leżała ponoć książka Gustave'a Le Bona Psychologia tłumu- o poglądach jej autora powie nieco fakt, że jako kierujący się najniższymi instynktami tłum zakwalifikował m.in. parlament. Założę się, że wszystkich poważniejszych polityków z dowolnego kraju szanujących szczerze wyborcę, przy odrobinie samozaparcia, upchnęłoby się w kiosku Ruchu.

Brown miał tyle nieszczęścia, że wsiadając do limuzyny zapomniał wyłączyć mikrofon telewizji. I to, że parę elektrycznych impulsów w mózgu zdenerwowanego brytyjskiego premiera nie wskoczyło tam, gdzie trzeba, będzie miało doniosły wpływ na wynik wyborów. Wszelkie ekspertyzy i racjonalne argumenty mogą się schować. W słynnej dojrzałej demokracji. O tym, że statystyczny wyborca w ogóle dąży głównie do odsunięcia tego, którego mu ostatni nastąpił na odcisk, a nie do naprawy państwa (które ma problemy na całym Zachodzie), nie ma już co wspominać.

Także choćby nasi politycy okładali się jeszcze trzysta lat, niewielka poprawa z tego wyniknie. Nie tu trzeba szukać diagnozy i leków.

elektryczny
O mnie elektryczny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka