Na wejściu do bloku wisi karteczka. W zawiązku z remontem w dniach 7-8 września br. nie będzie ciepłej wody. Za utrudnienia przepraszamy. Ok. Dwa dni, idzie wytrzymać. Mija jeden dzień, jakoś się kombinowało, mieszkańcy przeżyli. Jednak ciągle brak wody doskwiera. Na szczęście jeden dzień i znów cywilizacja wróci.
Ale, ale. Chwila moment. Czy to aby na pewno? Nie zapominajmy, gdzie żyjemy, jacy ludzie nas otaczają. Przecież żyjemy w Polsce, wśród fachowców. Na osiedlu, gdzie stoją trzy bloki mieszkalne, widoczny jest wyraźny podział. Podział na lepszych i gorszych. Mimo że wszyscy tacy sami. Tylko jest jedna mała różnica, lepsi trafili na łaskę i dostali na swoim terenie sumiennych pracowników, gorsi dostali „tych co zwykle”.
U lepszych cisza, spokój, czystość, aż się prawie błyszczy. Sumienni pracownicy w pocie czoła od wczesnego ranka sprzątają, ścinają trawę, usuwają chwasty, biegają z taczkami, by zapanowała czystość.
U gorszych? Cisza... Syf, brud, chwasty, wszystko zarosło. Zwykli pracownicy pojawiają się od wielkiego dzwonu, najczęściej pod wpływem alkoholu. Ale to się pewnie gorszym przywidziało. Oczywiście, że się przywidziało.
- Takich fachowców to ze świeczką szukać – podkreśla pani z administracji osiedla.
Może i pani z administracji ma rację, ze świeczką szukać, chociaż i tak szans na to, że ich się znajdzie na terenie w czasie ich pracy są marne. Na szczęście gorsi mogą pochwalić się tym, że ich zwykli pracownicy są od wszystkiego. Bo niby dlaczego nie ma wody? Bo jest remont zaworów. A czy chwasty zostaną wyrwane, trawa skoszona, żywopłot przycięty, chodnik sprzątnięty? No jak?! Przecież teraz trwa wymiana zaworów. Pan zwykły „fachowiec” pewnie też remontuje zawory.
No, pewnie tak. Jest 9 września. Południe. Ciepłej wody brak. Woda pojawi się może jutro, może za tydzień. Wszystko jest najlepszym porządku. Wszystko, jak zwykle, zrobione po polsku.


Komentarze
Pokaż komentarze