elig elig
120
BLOG

Przemożne uczucie schadenfreude

elig elig Polityka Obserwuj notkę 19

"Nie śmiej się dziadku z cudzego przypadku" - mówi stare przysłowie.  Powszechnie też uważa się , że jeśli ktoś przewróci się i stłucze sobie tyłek, to tylko cham reaguje na to rechocząc radośnie.  Ta mądrość idzie jednak w kąt, gdy jakieś niefortunne wydarzenie przytrafi się naszym wrogom lub którejś ze znanych osób publicznych.  Wtedy pojawia się i opanowuje nas uczucie schadenfreude, czyli radości z cudzego nieszczęścia.

  W ostatnich dniach mozna było to zaobserwować przy okazji dwóch wydarzeń.  Bliższe nam czasowo było zranienie włoskiego premiera Silvio Berlusconiego przez osobę niezrównoważoną psychicznie.  Trudno na zdrowy rozum doszukać sie w tym wydarzeniu czegoś wesołego.  Premier trafił do szpitala, a sprawca okazał się chory psychicznie.  Z czego tu się śmiać?   Niemniej stało sie to okazją dla wielu osób do zademonstrowania schadenfreude.  Przedwczoraj jeden z blogerów Salonu24 napisał notkę pełną radosnego zachwytu z powodu tego, że Berlusconi "dostał po mordzie".  Dopiero, gdy  Bieszczadnik wkleił w swoim komentarzu zdjęcie zakrwawionego Berlusconiego, a t-rex napisał bardzo krytyczny komentarz, to facet zreflektował się i zaczął przepraszać za swoją postawę.

  Drugą sprawą, jest oczywiście ujawnienie przez szantażystów zdjęć i filmów z senatorem Piesiewiczem w roli głównej.  Jesli spojrzeć na to trzeźwo, to najpoważniejsze przestępstwo popełniła tu szajka szantażystów, zwłaszcza, iż cała sprawa wygląda na ukartowana z góry.  Dziennikarze z "Superekspresu" stali się chcąc, nie chcąc wspólnikami tej szajki.  Jeśli chodzi o Piesiewicza, to warto zauważyć, że jego wyskok zaszkodził właściwie tylko jemu samemu i miał miejsce w jego domu, a nie w miejscu publicznym.  Prokuratura przymierza się wprawdzie do postawienia mu zarzutu posiadania narkotyków, ale dla mnie najpoważniejszym jego grzechem jest uleganie szantażowi i tchórzostwo.  Demonstrowana przez wielu schadenfreude spowodowała jednak postawienie sprawy na głowie: Wszystko skrupiło się na Piesiewiczu, o szantażystach mało kto wspominał, a w końcu doszło do tego, że jedna z członkiń szajki, zamiast siedzieć w ciupie /gdzie jej miejsce/, chodziła do zaprzyjaźnionej redakcji "SE" i udzielała tam wywiadów.

  Widać z tego jasno, że uczucie schadenfreude ma zaiste przemożną siłę.  Potrafi ono pozbawić zdrowego rozsądku zarówno dziennikarzy "SE", jak i blogera Salonu24.

elig
O mnie elig

stara, tłusta, goła i wesoła (http://naszeblogi.pl/blog/196) (http://niepoprawni.pl/blog/6206)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Polityka