Tak bym nazwał te pływadełka - niekiedy latające nad wodą. Miło się to ogląda, zwłaszcza latem.
A gdyby taki rozpędzony hydrolot miał sprytnie podczepioną torpedę (która też ma swoją szybkość dodatkowo). To można taką torpedę przemieścić szybko i daleko, potem odpalić ją we wrogi okręt i hydrolot oddaliby się równie szybko jak przybył. Tym sposobem byłby zapewniony: użytek typowych torped (krótki dystans); szybki i daleki transport hydrolotu i wielokrotne jego użycie; możliwość patrolowania dużych obszarów. Hydrolot mógłby być zarówno załogowy jak i bezzałogowy (do wyboru).
Wyobraźcie sobie stada po 20 szt takich hydrolotów (każde stado ma w składzie 1 załogowiec i reszta bezzałogowce), blokujacych królewiecki port - Ruscy powinni się bać. I na ich miejscu uruchomiłbym agentów wpływu wśród polskich decydentów, aby uniemożliwić realizację takich projektów.


Komentarze
Pokaż komentarze