Polska dogoniła Węgry pod względem wielkości PKB na 1 mieszkańca według parytetu siły nabywczej (PSN). Zdarzyło się to pierwszy raz w najnowszej historii. Taka sytuacja jest splotem wielu przyczyn.
Jeszcze w czasach PRL-u Węgry były stawiane jako wzór odważnych reform w centralnie planowanej gospodarce. Pojawiło się nawet sformułowanie o socjalizmie z ludzką twarzą. Węgry jako pierwszy kraj w RWPG wprowadzały nieśmiałe elementy rynku i eksperymentowały włączanie załóg do zarządzania przedsiębiorstwami.Eurostat oszacował, że w 1995 roku węgierski PKB per capita (według PSN w cenach z 2005 roku) wyniósł 6100 euro, podczas gdy w Polsce wynosił on 4200 euro, czyli, że stanowił zaledwie 69 proc. węgierskiego PKB per capita. Można zatem stwierdzić, że reformy gospodarcze okresu centralnego planowania były bardziej skuteczne na Węgrzech niż w Polsce i w efekcie Węgrzy rozpoczynali transformację z wyższego pułapu niż Polska. Inaczej mówiąc gospodarka węgierska, kraju znacznie mniejszego niż Polska, osiągnęła większy potencjał gospodarczy na 1 mieszkańca niż polska gospodarka.Podobna przewaga tak rozumianego potencjału gospodarczego Węgier utrzymała się także w okresie akcesji do Unii Europejskiej. W 2005 roku polski PKB na 1 mieszkańca stanowił 72 proc. węgierskiego odpowiednika. Poniższa tablica pokazuję zmiany nominalnego PKB na mieszkańca w Polsce, na Węgrzech, Litwie i Słowacji w ciągu ośmiu pełnych lat naszej obecności w Unii Europejskiej.Tablica 1. PKB na 1 mieszkańca w wybranych krajach, wartość nominalna w euro wg PSN
| |
2005 |
2013 |
Przyrost 2005-2013 |
| Polska |
6 400 |
10 100 |
3 700 |
| Węgry |
8 800 |
9 900 |
1 100 |
| Litwa |
6 300 |
11 700 |
5 400 |
| Słowacja |
7 100 |
13 300 |
6 200 |
Węgry, które w 2005 roku miały najwyższy PKB na mieszkańca w porównaniu z Polską, Słowacją czy Litwą, w 2013 roku zostały wyprzedzone przez wszystkie te trzy kraje. Podstawowym powodem takiej zmiany wobec trzech krajów była nieudolna i nieodpowiedzialna polityka gospodarcza lewicy, a także przyjęcie kontrowersyjnego kursu przez obecnego premiera.Pozostałe trzy kraje, a zwłaszcza Słowacja wykorzystały szanse na szybki wzrost gospodarczy, jakie stworzyło przystąpienie do Unii Europejskiej. Z niewielką przesadą można powiedzieć, że Madziarzy zastopowali tempo wzrostu gospodarczego po przystąpieniu do Unii Europejskiej. W tym też można dopatrzyć się antyeuropejskich nastrojów nad Dunajem. Nie można wykluczyć, że Węgrzy zbyt wcześnie uwierzyli we własny sukces gospodarczy i zwolnili tempo reform.Porównując przyrosty i poziomy nominalnego PKB per capita wyraźnie widać, że były one większe w mniejszych krajach. Jest to powszechnie obserwowana reguła: mniejsze kraje europejskie szybciej rozwijają się niż większe kraje, choć bywają wyjątki. Jest to szczególnie widoczne w krajach nadbałtyckich, ale warto też wspomnieć Irlandię i Szwajcarię. Słowacja i Republika Czeska też potwierdzają tę dość łatwo wytłumaczalną prawidłowość. W takim świetle dogonienie Węgier przez Polskę daje dobre świadectwo kursowi reform i polityce gospodarczej naszego kraju i nienajlepsze świadectwo Węgrom.Najszybszy rozwój gospodarczy po wstąpieniu do Unii odnotowała Słowacja, której przyjęcie wspólnej waluty europejskiej nie zaszkodziło w utrzymaniu wysokiego tempa wzrostu gospodarki. Słowacja i Litwa, choć przechodziły ostatnio recesję, odczuły ten fakt boleśnie, jednak szybko pozbierały się i wróciły na ścieżkę dość wysokiego wzrostu.Polska w okresach na unijnej recesji osiągała dodatnie tempo wzrostu zmniejszając dystans rozwojowy do krajów bardziej rozwiniętych i poprawiając relacje wobec krajów o podobnym stopniu rozwoju. Konkluzja z krótkiego przeglądu zmian PKB w Polsce i krajach regionu jest oczywista. Szybciej rozwijają się kraje wprowadzające odważne reformy rynkowe, a spoczywanie na laurach kończy się źle.
Źródło:
Komentarze
Pokaż komentarze (32)