Z artykułu dowiesz się:
- Banki ponownie obniżyły oprocentowanie lokat i kont oszczędnościowych
- Średnie oprocentowanie najlepszych depozytów spadło do 4,5 proc.
- Coraz mniej ofert pozwala realnie ochronić oszczędności przed inflacją
- Promocyjne lokaty z wysokim oprocentowaniem wymagają spełnienia wielu warunków
W kwietniu większość banków ponownie obniżyła oprocentowanie lokat. Topniała też i tak już bardzo skromna oferta produktów z oprocentowaniem na poziomie 7 proc. w skali roku. Średnie oprocentowanie najlepszych lokat i rachunków oszczędnościowych wynosi obecnie 4,5 proc. To mniej niż przed miesiącem i o ponad 1 pkt proc. mniej niż przed rokiem.
Banki tną oprocentowanie lokat i kont oszczędnościowych
– W ostatnich tygodniach dziewięć instytucji zdecydowało o obniżeniu oprocentowania najbardziej atrakcyjnych promocyjnych depozytów. Z drugiej strony pięć instytucji postanowiło poprawić ofertę dla oszczędzających. Ograniczyło to skalę spadku przeciętnego oprocentowania promocyjnych depozytów. W kwietniu skończyły się promocje, dzięki którym ostatnie banki oferowały depozyty z oprocentowaniem na poziomie 7 proc. Jeden z trzech takich produktów zniknął już z oferty. Obie dostępne jeszcze promocje mają wkrótce się zakończyć. Oczywiście mogą zostać przedłużone, ale i tak przy obecnych warunkach nie pozwalają osiągnąć wysokich zysków, ponieważ maksymalne kwoty, które można dzięki nim ulokować, to jedynie tysiąc lub 15 tys. zł – wyjaśnia Bartosz Turek, analityk finansowy.
Na czele korzystnych zmian znajduje się lokata na 6 proc. w skali roku dla nowych klientów oraz konto oszczędnościowe oprocentowane na 5,5 proc. dla osób, które otworzą nowy rachunek. Te działania wyraźnie ograniczyły spadek średniego oprocentowania promocyjnych depozytów. Trzeba jednak pamiętać, że mówiąc o najlepszych ofertach kierowanych przez banki do oszczędzających, przeważnie mamy na myśli rozwiązania wymagające spełnienia dodatkowych warunków. Zazwyczaj im wyższe oprocentowanie, tym więcej wymagań trzeba spełnić, by skorzystać z promocyjnej oferty.
Promocje kuszą wysokim procentem, ale mają haczyki
Najlepsze promocje są zwykle zarezerwowane dla nowych klientów, a preferencyjne oprocentowanie obowiązuje relatywnie krótko i najczęściej dotyczy ograniczonej kwoty. Nierzadko, aby uzyskać wyższe oprocentowanie, trzeba dodatkowo wykonywać określone operacje, np. przelewy lub płatności nową kartą. Nawet jeśli promocyjny depozyt nie jest przeznaczony wyłącznie dla nowych klientów, może wymagać zdeponowania nowych środków. Do tego często konieczne jest posiadanie konta i karty, aktywne korzystanie z nich oraz wyrażenie zgody na kontakt marketingowy dotyczący innych produktów lub usług.
Trudno więc dziwić się temu, że choć w ofercie promocyjnych depozytów bez problemu można znaleźć propozycje oprocentowane na 5, 6 czy nawet 7 proc., to statystyczny deponent zadowala się znacznie słabszą ofertą. Większość klientów albo nie spełnia warunków promocji, albo nie chce tracić czasu na realizowanie często wygórowanych wymagań stawianych przez banki.
Potwierdzają to dane NBP dotyczące oprocentowania rzeczywiście zakładanych lokat. Te otwierane w lutym br. były oprocentowane średnio na 3,21 proc. To ponad dwa razy mniej niż w przypadku najlepszych promocyjnych depozytów. Na mniej niż 3 proc. w skali roku godzili się także klienci zakładający lokaty na co najmniej sześć miesięcy. Istnieje duże ryzyko, że nie był to najlepszy interes. Był to bowiem moment sprzed eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie, a więc przed wzrostem oczekiwań inflacyjnych.
Inflacja zjada oszczędności. Lokaty coraz słabiej chronią pieniądze
– Problemy z produkcją i transportem węglowodorów czy nawozów z Bliskiego Wschodu przekładają się na wzrost kosztów życia, a więc również na spadek siły nabywczej oszczędności. Nie ma przy tym pewności, jak długo potrwa konflikt i jak bardzo może on podnieść inflację. Już jednak nawet przy marcowym poziomie inflacji (3 proc. rdr według GUS) bankowa lokata musiałaby dawać zwrot na poziomie ponad 3,7 proc., aby po zapłaceniu podatku pieniądze zdeponowane w banku co najmniej zachowały swoją siłę nabywczą. Przy inflacji na poziomie 4 proc. potrzebne byłoby oprocentowanie około 5 proc. w skali roku, aby realnie nie stracić. Z kolei przy inflacji wynoszącej 5 proc. oprocentowanie musiałoby sięgać prawie 6,2 proc. Taka sytuacja może skłaniać część oszczędzających do szukania bardziej rentownych form lokowania pieniędzy, szczególnie że doświadczenie dwucyfrowej inflacji z lat 2022–2023 wciąż pozostaje świeże – podsumowuje Bartosz Turek.
Fot. zdjęcie ilustracyjne/East News
Tomasz Wypych





Komentarze
Pokaż komentarze (6)