Bo wymiar sprawiedliwości to nie abstrakcja. To konkretni ludzie – sędziowie, referendarze, asystenci, asesorzy, ławnicy, ale też pracownicy prokuratury. To oni każdego dnia analizują akta, przygotowują rozstrzygnięcia i ponoszą realną odpowiedzialność za decyzje wpływające na życie obywateli.
Skala tego systemu wcale nie jest tak duża, jak mogłoby się wydawać. W sądach powszechnych orzeka dziś około 8,5–9 tysięcy sędziów. To relatywnie niewielka grupa, która obsługuje miliony spraw rocznie.
A obciążenie pracą jest ogromne. Statystyczny sędzia rozpoznaje rocznie od 800 do nawet 1500 spraw. W sądach rejonowych – gdzie trafia największy wolumen spraw – liczba ta często przekracza tysiąc. W praktyce oznacza to kilka spraw dziennie, przy czym wiele z nich to postępowania złożone, wymagające wielogodzinnej pracy poza salą rozpraw – analizy akt, sporządzania uzasadnień i przygotowania rozstrzygnięć.
Efekty tego widać już dziś. Najlepsi prawnicy coraz częściej wybierają sektor prywatny. Młodzi asystenci nie widzą dla siebie perspektyw i odchodzą. Ci, którzy zostają, pracują na granicy wydolności. Sprawy się wydłużają, a system – mimo ogromnego zaangażowania ludzi – zaczyna się zapychać. W Czechach na jednego sędziego przypada średnio 3,2 asystenta w Polsce praktycznie poniżej jednego asystenta na sędziego. To mówi samo za siebie.
Dlatego punkt wyjścia musi być jasny: wynagrodzenia w wymiarze sprawiedliwości nie mogą być traktowane jako obszar oszczędności.
Propozycja, aby najniższe wynagrodzenie sędziego wynosiło około 20 tysięcy złotych netto miesięcznie, nie jest ekstrawagancją. Jest próbą dostosowania płac do realnej odpowiedzialności, skali pracy oraz ograniczeń, jakie wiążą się z tym zawodem – w tym zakazu dorabiania.
Jednak sama podwyżka dla sędziów nie wystarczy. System działa tylko wtedy, gdy działa cały łańcuch.
Dlatego konieczna jest spójna i realistyczna struktura wynagrodzeń:
• Sędzia – od 20 000 zł netto
• Asesor sądowy – 16 000 – 18 000 zł netto
• Referendarz sądowy – 13 000 – 16 000 zł netto
• Starszy asystent sędziego (doświadczeni) – 10 000 – 13 000 zł netto
• Asystent sędziego (początek kariery) – 7 000 – 9 000 zł netto
• Ławnik – realna, godziwa dieta za dzień orzekania
Taka gradacja nie jest tylko kwestią sprawiedliwości płacowej. To fundament stabilności systemu. Tworzy realną ścieżkę kariery, ogranicza rotację i pozwala zatrzymać kompetencje wewnątrz sądów.
Co istotne, identyczne problemy występują w prokuraturze. Tam również obserwujemy przeciążenie pracą, niedobory kadrowe i rosnącą dysproporcję między odpowiedzialnością a wynagrodzeniem. Tymczasem sprawny wymiar sprawiedliwości to system naczyń połączonych – bez silnej prokuratury nie ma skutecznych postępowań, a bez sprawnych sądów nie ma ich finału.
Argument o kosztach jest w dużej mierze pozorny. W rzeczywistości to właśnie niedofinansowanie systemu generuje największe straty:
przewlekłość postępowań, blokowanie inwestycji, niepewność prawna i spadek zaufania obywateli do państwa.
Warto spojrzeć na proporcje. Kilka tysięcy sędziów rozstrzyga miliony spraw rocznie. To pokazuje, jak ogromna odpowiedzialność spoczywa na relatywnie niewielkiej grupie ludzi.
Dlatego pytanie nie brzmi już „czy podnieść wynagrodzenia”, ale czy państwo stać na dalsze ich niepodnoszenie.
Zostaje tylko obietnicą.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)