eryk wiking eryk wiking
161
BLOG

Byłem wczoraj pod pałacem prezydenckim

eryk wiking eryk wiking Polityka Obserwuj notkę 13

 

 

 

W nocy.Przygladałem się dłuzej ...Z tak zwanych obroncow Krzyza została garstka .Z tego co pamietam 7 osob. Wymeczeni.Schowali się przed deszczem za fasadą budynku stojacego naprzeciw pałacu.Jeden się połozył reszta w rogu środ plecakow i spiworow siedziała.Pewnie powoli przygotowywali się do snu .Zachowywali się cicho.Niewiele mowili nawet miedzy soba..Dwoje z nich miało na sobie folie przeciwdeszczową.Na przechodniow spogladali z niepokojem ale i nadzieja..Ot, grupa ludzi skupionych wokół jakiejs idei.Zdaje się ,ze posród nich jedna para młodych dosć ludzi, która nie wiem czemu wygladała jak by była z nimi od niedawna..Wokoł troche policji.

Przygladałem się im dłuzsza chwile,żeby dopatrzec się u nich objawow agresji czy zapiekłosci.Nie udało mi się .A spedziłem tam jakieś 15-20 min.Mogłem sobie pozwolic na w miare niezakłóconą obserwacje, gdyz nie byłem jedynym ,który wokół nich się krecił.Niestety....

Jeden bardzo nielubiany przeze mnie pisarz ,napisał był  kiedyś : „pokłady  bezinteresownego skurwysyństwa maja nieograniczone mozliwosci regeneracyjne.”

Nie pamietam o czym myslał budując to zdanie ale do zachowania gawiedzi,w wiekszosci na sporym fleku,wyzywającej i prowokującej roznymi hasłami ową siedmioosobowa grupe, pasowałoby jak to stwierdzenie  ulał.

Co chwile ,mimo asysty policji jakis trefniś podchodził do koczujacych z nowym orginalnym komunikatem.

„Won”i „Wypie...ć” –to były najczesciej padające z ich ust słowa.Dziewczyna, ta od  mlodej pary o ktorej wspominałem, probowała wdawac się w dyskusje z niektórymi zaczepiajacymi ,chcac przekazac swoje racje.Bez powodzenia.

W pewnym momencie do policjantow podeszło dwoch napitych fagasow i zaczeło się domagać aby usuneli „protestujacych”.Przypominam ,ze owi „protestujący” byli schowani pod murem, szykowali się do snu i zachowywali się tak ,ze na dobrą sprawe nieswiadomy niczego przechodzien mogłby nie zwrocic na nich uwagi.Nic to.

Fagasowi i tak przeszkadzali.Ta przeciez wyszedł sobie dopiero co z odległej o parenascie metrow mordowni, jest nachlany jak byk a ci tu dalej są i go wkur...ją ,! I to jak!!!

Po chwili dyskusji z dwojką znudzonych już połidiotami policjantow jeden z fagasow się na tyle rozkręcił,ze usłyszałem donosne.

-Co pan mi tu  pierdoli...!!! -w kierunku policjanta

....Ocho...-sie mi pomyslało...

Drugi z chamanow , wyczuwając ,ze kolezka przegina zaczął go odciągac i słusznie ,bo cierpliwosc jednego z policjantow zaczeła się b. powoli konczyc i zakomunikował.

-Proszę się zachowywac,bo zaraz Pana wylegitymuje i zaczną się problemy.

Cham spuscił z tonu.

W momencie , w którym funkconarjusze byli zajeci pogawędka z dwoma gnojami do „koczujacych „ podszedł Pan lat na oko 55 w lnianym garniturze.Taki stary luzak.

I dalejze z cynicznym usmiechem na ustach ,ze „my was q... załatwimy, ....zobaczycie, będziecie spier...ć ....zobaczycie”...Nie wiem dlaczego ale przyszło mi do głowy ,ze ten Pan w okresie słusznie minionym był pracownikiem jednego z resortow siłowych..Swada i dystynkcja z jaka się zachowywał wskazywała,ze nie pierwszy raz brał udział w rozpedzaniu „nielegalnej manifestacji”.Ale ...moze się myle i niewinnie oskarżam Bogu Ducha winnego....

Koniec koncow ....

Ja, Eryk Wiking nie jestem entuzjastą trzymania Krzyza pod pałacem i tej całej zadymy ale po tym co zobaczyłem ,nie potrafiłem się oprzec.Podszedłem ,do „protestujących” i wyciagnąłem reke do pierwszego a własciwie pierwszej z nich...

-Ale co?...co?!?-.zareagowała zaniepokojona.

-Chciałem wam uscisnąc dłon ...wszystkim po kolei.

Lezący,wygladający na „rozdającego karty”...

-No daj mu reke ,widzisz ,ze chce się przywitać,widzisz ,ze  normalny człowiek jest

-A....ach...

I tak podałem dłon kolejno kazdemy z nich .Tej babce pierwszej z lewej, co trzymała rozaniec w reku i powiedziała pozniej ,ze poswiecony przez ukochanego Papieża , potem jeszcze jednej starszej w foliowej przeciwdeszczowce, potem po kolei dziewczynie, chłopakowi ,nastepnie gosciowi lat 35-40 ,któremu b. normalnie z oczu patrzyło, po nich jeszcze babeczce jednej i na koniec gosciowi, którego nazwałem sobie roboczo samiec alfa ,bo  znać było, ze mirem się cieszył wsród pozostałych . I kiedy ktos tam zaczał,ze ..

 

O... i co widzi Pan? Jakie to z nas oszołomy? My normalni ludzie jestesmy..

.

Alfa zakonczył dyskusje krotkim...

-Dobrze już , przestancie się skarzyc, nie musicie się z niczego tłumaczyc.

Reszta umilkła.

Niewiele szczerze mowiąc oprocz podania dłoni miałem im do zaoferowania, pewnie tez niewiele oczekiwali,wiec po kliku słowach zakreciłem na pięcie i odszedłem.

Odchodząc podszedłem jeszcze do dwojki policjantow oddalonych od „grupy siedmiu „ o jakies 20 metrow. I powiedziałem .

-Uwazajcie na nich , tam wiecznie ,ktos podchodzi zaczepia ich ,ewidentnie ich prowokuja...

Na co policjant nie bez zaangazowania...

Wiem ,wiemy ,własnie dlatego tu jestesmy, spokojnie pilnujemy ,dziękujemy Panu.

 

No ,nie jest tak źle –pomyslałem i zawinąłem się, nie na chate bynajmniej.

 

 

eryk wiking
O mnie eryk wiking

Ten blog bierze udział w konkursie na blog 1000-lecia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka