Cześć pierwsza...
W 1954 roku na terenie dzisiejszego powiatu Złotoryjskiego (miedzy Legnica a Jelenią Górą)zatrzymano kilkunastoosbową grupe młodych ludzi.Była to młodziez ,własciwie dzieci od 14 do 20 roku zycia, których rodzice przybyli na te tereny mniej wiecej osiem lat wczesniej z terenow dawnej Polski kresowej tj dzisiejszej Białorusi i Ukrainy.Wszystkim członkom grupy postawiono zarzut udziału w nielegalnej grupie wywrotowej majacej charakter zbrojny.Jesli wierzyc aktom sprawy zerekwirowano min pistolet parabellum, granat i pare jeszcze innych militarnych dupereli.Czesc podejrzanych w trakcie zeznań potwierdziła zarzuty, czesc odmawiała skladania zeznań, dosc ,ze przed rozpoczeciem pierwszej rozprawy ustalono skład osobowy grypy oraz jej nazwe
- ZWIAZEK MLODYCH WROGOW KOMUNIZMU.
Według dzisiejszej dokumentacji zebranej w Instytcie Pamieci Narodowej , była to jedyna organizacja o takim charakterze, działająca wówczas na tamtym terenie. Akta sprawy jak to zwykle bywa ze sprawami tamtego okresu rozbiegaja się często z relacjami bezposrednich swiadkow wydarzen..Ciezko jednoznacznie sprecyzowac jaki był charakter ich działalnosci.
Czesc z zarzutow stawianych im wtedy mogła być wynikiem prowokacji UB i np. zarzut o pobicie jakiegos miejscowego funkcjonariusza MO mogl być zarówno elementem bezpieczniackiej prowokacji jak i rzeczywistym efektem akcji ZMWK. Krew nie woda, jak to mowia.
Analizując relacje byłych uczestnikow i ich rodzin była to raczej spontaniczna forma buntu, która z czasem zamieniła się w bardziej zwartą i zorganizowane strukture .Jako ,ze rodzice tych młodych ludzi , pochodzili z terenow gdzie przez kilka lat ,po 17 wrzesnia 1939 władza ludowa otoczyła ochroną zycie i mienie obywateli Polski, nienawisc do Komunizmu wyssaną mieli oni niejako z mlekiem matki.I własciwie taki powod mogłby wystarczyc za wszystkie inne.
.Samych uczestnikow ruchu pozostało niewielu.Udało mi się niedawno porozmawiac z jednym a własciwie jedną z nich.
Miała wtedy 14 lat. W organizacji był jej 18 letni chłopak oraz starszy od niej o dwa lata brat. Wszystkich uczestnikow nie znała.Dziwne o tyle ,ze organizacja czy jak nazywał ich Urząd Bezpieczenstwa „banda”, rekrutowała się z młodziezy zamieszkujących jedno małe miasteczko i odległą o dwa kilometry wies.Może to dowodzic tego ,ze starszy od niej chłopak i brat swiadomie utrzymywali „sikse” w pewnej niewiedzy, w trosce o jej bezpieczenstwo.O swoje własne zreszta też. Dwojka najmodszych uczestnikow to owa 14 letnia ,nazwijmy ją Natalia i jej rownolatek Jan M..
Jan był synem przedwojennego kolejarza z okolic Lidy koło Grodna .Przyjechał do Złotoryi wraz z rodzicami ,starszą siostrą i 4 lata starszym bratem w 1946 roku.Był drobnym, szczupłym chłopakiem.Włosy miał czarne dopóki mu na starosc nie wypadły , gembe mocno sniadą i troche wygladał jakby z Kaukazu przyjechał.Potem jak już dorosł urzekł tą swoją czarną gebą lekarke która się nim zajmowała po licznych operacjach .Ożenił się z nia i dzieciakow mieli chyba z siodemke.Do Zwiazku Wrogow Komunizmu przyłaczył się prawdopodobnie pod wpływem starszego brata Czesława M.
Nie wiem jaki był stopien swiadomosci 14 latniego chłopaka ; czasy były trudne ale podejrzewam ,ze najwiekszą frajdą dla najmłodszej czesci grupy było chodzenie po polach wraz ze starszymi kolegami i wspolne trwanie w konspiracyjnej atmosferze walki z wrogiem.
Czy uczestniczył w spotkaniu na którym starsi koledzy pisali list do Radia Wolnej Europy w odpowiedzi na apel radia o wspołuczesnictwo w masowym ruchu na rzecz wolnosci? Gdyby nawet uczestniczył i dziś zył , to czy jeszcze by to pamietał...? ...Wystarczyło to jednak, żeby w czasie przesłuchan wisiał , jak to raz po pijaku wpominał,(a napić się lubił oj lubił!) zanurzony po szyje w wodzie przez kilkanasie godzin .W specjalnym baseniku szerokosci mniejwiecej 2 na 2 m, przystosowanym do dreczenia ludzi.Przez barki miał załozone parciane pasy umocowane pod sufitem tak, żeby tylko głowa utrzymywała się na wysokosci poziomu wody.Skora na całym ciele rozpulchniona od wody pekała.I leciała godzina za godzina a UB-ek przychodził i rzucał czasami kawałkiem chleba do wody.Chleb sobie pływał a chłopak ledwo na oczy widzacy probował go chwycić zebami.Chociaz kęs.Wody nie musiał dostawac.Po prostu zanurzał usta i pił. 14 letni chłopak...Potem, po latach młody Janek ,już jako Jan M. spotka jeszcze tego samego UB-ka w okolicznosciach , w jakich by tamten na pewno spotykać się nie chiał ...ale może o tym pozniej...
Inny z młodziencow , ten 16 letni brat Natalii po 4 latach spedzonych w wiezieniu dostał wylewu .W wieku 20 lat!Do konca zycia miał sparalizowana lewą strone.Reka pozostała niesprawna na zawsze.
Wiem z relacji samej Natalii ,dzis dojrzałej kobiety,ze wtedy zanim ich wszystkich przymkneli czekali na zrzuty.Na polu.W nocy.Chłopaki rozpalili ognisko.Działali wg wskazowek podawanych im przez radio Wolna Europa.Prawdopodobnie był to komunikat w jedna strone, watpie ,żeby do rozgłosni radia docierały jakiekolwiek apele czy raporty, które posyłali chłopcy z ZMWK.Nie wiadomo nawet czy kiedykolwiek jakis list wysłali.Na pewno pisali,jak twierdzi pani Natalia. Faktem jest ,ze na zrzuty się doczekali.
Otrzymali ....wielki wór ulotek.... po niemiecku.! W 1954 roku.Moze i troche po niemiecku jakaś czesc z nich gadała.Na pewno nikt nie czytał. Trudno się zatem dziwic, ze na temat Jana Nowaka Jezioranskiego , dziś kobieta wypowiada się nazwijmy to delikatnie z ...dużą rezerwą.
Ulotki popalili w piecach.Rodzicom mowili ,ze znalezli w polu. A rodziice jak to rodzice – uwierzyli. O organizacji nic nie wiedzieli.Wychowywali swoje dzieci najlepiej jak potrafili ale ,ze latoś takie numery im pod bokiem wali no to tego to się za Chiny Ludowe nie spodziewali.
Zrujnowane zdrowie, połamane zyciorysy (Jan m. w całym swoim pozniejszym zyciu nie przepracuje w panstwowej firmie ani jednego dnia, przez wilcze bilety), a chłopaki z wolnej europy im ulotki zrzucali.po niemiecku. W 1954 ruku!!??!!
Dla kogo?
Ciąg dalszy nastapi...


Komentarze
Pokaż komentarze