Wstała mniej wiecej o 5.25 , jakies 5 minut przed tym zanim miał zawyć budzik.Jak zwykle.Nie pamietała już kiedy ostatni raz dała mu się zaskoczyć. Jej zegar biologiczny oraz poczucie odpowiedzialnosci było tak zaprogramowane ,ze wstawała zawsze na kilka minut przed sygnałem budzika. W nocy spała dość dobrze...jedynie koło trzeciej się zwlekła na chwile z sofy w stołowym pokoju, poczłapała z zamknietymi oczami do łazienki, odkreciła zawór kranu i kiedy powoli ciekła woda nieco odpręzona wysikała się...Po wszystkim zakreciła kran, cały czas nie otwierając prawie oczu wrociła do pokoju i padła tuż obok ślubnego.Rytuał.
Teraz gotowała mleko dla dwojki najmłodszych ,które jeszcze spały. Kiedy będzie wychodzić za jakieś dwadziescia minut, tak ,żeby zdązyc na autobus, ten o 6.15, wszystko powinno być przygotowane... kanapki dla najstarszej corki, do tego drugie sniadanie, cole ,ktorą sobie wczoraj corka zazyczyła , no i oczywiście dla maluchow płatki na mleku...Teraz są gorące ale jak wstaną za poł godziny będą akurat , tak jak lubią...Zimne mama ja chce zimne, nie chce golące...
Nie ma co liczyć ,ze jeżeli czegoś zapomni ślubny będzie pamietał...Zresztą wczoraj przyszedł tak zmordowany, po 12 godzinach orki na zimnie i deszczu ,ze nawet nie miałaby sumienia mordować go takimi duperelami i kazać mu pamietać o zrobieniu kanapek czy wrzuceniu paru groszy do kieszeni małej na coś słodkiego. Wystarczy ,ze rozwozi dzieciaki do przedszkola i szkoły a potem na łeb na szyje jedzie na autostrade , gdzie w przyszłym tygodniu mają oddac kolejny odcinek a jak zwykle wszystko się opoznia. I znow nie będą chcieli zapłacic w terminie...Na całe szczescie mamie już oddała poprzedni dług ,wiec w razie czego na pewno porzyczy...
Po wyjsciu z pracy przychodnia. Trzeba odebrać wyniki najmłodszego. Oby nie było kolejek , bo spoźni się do ZUS-u a dziś mija termin składania tych dokumentow.Jakies zaswiadczenia czy zeznania, czy coś, nie zastanawiała się nad tym specjalnie , wystarczy ,ze slubny poprosił a własciwie zlecił jej ,żeby zaniosła to zaniesie. Miała to zrobić wczoraj ale nie udało jej się wyrobić...Nawet się nie przyznała ,bo się troche z kolezanką po robocie zagadała i jakoś tak...,ze nie zdażyła.Gdyby się dowiedział byłby zły jak osa.No nic. Dzisiaj trzeba. I jeszcze na urodziny dla tej małej coś kupic od sasiadow...Tylko kiedy...?
Potem szybko po dzieciaki i do mamy. Na szczescie jest czwartek, dzien kiedy gotuje tesciowa. Nie dosć ,ze nie trzeba gotowac , to jeszcze można w spokoju zjesć...
U tesciowej jak zwykle obiad,kawa, chwila rozmowy, teleekspress..W teleekspresie premier Tusk mowi coś tam, ze muszą ...potem prezes Kaczynski...srogo ,ze tak nie można ,ze trzeba będzie...
Aj wyłacz mamo proszę Cie ,ja już na te gemby to patrzeć nie mogę
Pilot, cyk obraz znika...cisza..W drugim pokoju dzieciaki już zaczynaja, jeden drugiemu coś wyrwał i wyje...Trzeba sie zbierac...
Autobusem do domu, deszcz. W domu kolacja, sprzatanie, dzieciaki do lekcji...Starego jeszcze nie ma. Pewnie znow wroci po dziesiatej , zje nawet się nie umuje i padnie. Jak skonczą ten odcinek to odpocznie troche. Pojadą w gory na swieta do ciotki , to tam troche odetchnie. Bo teraz to nawet nie ma z nim czasu pogadac...Jeszcze pranie, ciuchy na jutro...Sama kolacji to może już nie ,bo ostatnio to już nie tylko po brzuchu ale i po twarzy widać. Nawet corka zauwazyła ,ze jakby się mamy wiecej zrobiło.Już po ósmej , trzeba powoli kłaść dzieci i siebie...Całe szczescie pojutrze sobota...uff. Troche odsapnie. Znowu z tego wszystkiego zapomniała obejrzec fakty albo wiadomosci. Nie wie nawet co sie w swiecie dzieje...
Durnowata lemindżyca. Zamiast przeczytać „Doline Nicosci” Wildsteina, zainteresować się troche...Posurfować po necie, zorientować się o co chodzi prezesowi...to by się dowiedziała ,ze to taki ludzki cżłowiek jest...,że ma plan wydobycia Polakow z marazmu...mogłaby zasiegnąc rady starszych Pań z podworka obok...One wiedzą jaki jest Pan Kaczynski..ze to patriota...A ona? Nic nie interesuje tej durnowatej lemindżycy. Tylko tak: praca-dom-dom –praca...
A idz Pani z takimi...
Gdyby tylko pomyslała, gdyby znalazła w srodku dnia choć godzine...na przykład nie poszłaby po dzieci do przedszkola...mogłaby ten czas poswiecic na zgłebianie mysli prezesa i poznać jego skomplikowany plan odnowy kraju. To co widzi to tylko karykatura...Tak media pokazują PiS od zawsze. A wystarczy poczytać Krasnodebskiego, nie spać snem parobka tylko obejrzec w nocy „warto rozmawiac” a wszystkiego by się człowiek dowiedział. Jakby tylko chciał...
A potem idzie na jakiegoś Tuska głosuje...I mowi ,ze dlatego ,ze rozumie co mowi i nie jest taki zły...Bzdury! Zły jest jak pies! Gorszy niż Kaczynski...Tylko Kaczynski nie jest taki dobry wprost. On jest taki bardziej wymagający...Jak dobre wytrawne wino z Alzacji. Żeby jego zrozumieć to nie wystarczy poogladać telewizje...Tu trzeba godzin spedzonych nad lekturą... wielogodzinnej analizy. A nie -rzucic okiem na teleekspress i wszystko wiedziec. Postudiować troche diagnoz, zrozumieć przekaz prawie podprogowy. Jak prezes mowi ,ze nienawidzi to znaczy ,ze tak naprawde miłuje...ale ,żeby się o tym przekonać , no to trzeba poswiecic troche czasu...własciwie duzo czasu...trzeba być kimś wiecej...kimś swiadomym. Kimś z wyzszej połki po prostu.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)