Dlaczego Jarosław Kaczynski cieszy się od lat najwyższym wskaznikiem nieufnosci społeczenstwa wśród wszystkich politykow? Jego partia rozwniez...?
Zwolennicy prezesa twierdzą ,ze jest to efekt medialnej nagonki wrażych sił , przeciwnicy podają rozne przyczyny. A to ,ze Kaczynski ma skłonnosci dyktatorskie , a to że nawiedzony, ze socjalista, socjopata i wiele ,wiele innych.
A mnie się wydaje ,ze przyczyna niecheci sporej czesci narodu , zarówno do J.K. jak i do całej jego formacji jest prozaiczna...Doktrynerstwo.
Przypomne słownikowe znaczenie pojecia doktryner.
W słowniku Kopalisnkiego pod hasłem doktryner znajdujemy taki opis...
„gorliwy zwolennik, krzewiciel ciasnych, skostniałych formuł i prawideł jakiejś doktryny”
Doktrynerstwo...” kurczowe trzymanie się formułek doktryny”
Pasuje? Dla mnie jak ulał.
Ktoż z nas lubi być pouczany, kto lubi kiedy ktoś nam nakazuje jak mamy życ, co mamy mysleć , abstrahując od tego czy pouczający ma racje czy nie...?
Rozmawiam sobie z tzw. pisowcami tu i ówdzie i często zauwazam ,ze reprezentują oni stanowisko nieprzejednane,bezkompromisowe i nie znoszące sprzeciwu ,doktrynerskie własnie...Nie dziwmy się zatem , ze ogoł społeczenstwa zmeczony na codzien mądrosciami jakie słyszą od swoim szefow, rodzicow , żon ,mężow , przełożonych , nie jest w stanie z akceptacją przyjmować kolejnych nauk „wiedzących wszystko lepiej.”
To musi budzić i budzi niecheć.Tym bardziej ,ze istnieje w Polsce instytucja ,ktora pełni juz taka funkcje i wydaje sie ,ze robi to na ogół dobrze.Tą instytucją jest kosciół.
Oczywiscie jest spora czesc społeczenstwa ulepiona z podobnej gliny co Jarosław ,ktorej taki stosunek do bliźniego nie przeszkadza. Jest doktryna , jest drogowskaz w postaci słow oberdoktrynera a potem komunikat schodzi w dół.
A na dole piramidy jest cała masa doktrynerow ,którzy pouczają społeczenstwo jak powinien wygladac swiat , ze nie ma innej alternatywy a potem ze zdziwieniem konstatują ,ze swiat ich nie zroumiał,ze ich odrzuca ,nie akceptuje i uwaza za –w najlepszym wypadku natrętow.Stąd pewnie przychodzi rozżalenie, złość a z czasem pojawia się chęć odreagowania.I zaczyna się nazywanie ludzi lemingami, obarczanie winą wszechwładne czekistowskie media za każdy lapsus , czy błąd oberdoktrynera...
I ta ksie to toczy.Juz od dawna głosze teze ,ze dzisiejszy konflikt na linii Tusk –Kaczynski to mieszanina taktyki parareligijnej i zwyczajnej roznicy gostow.Są ludziska , co lubią wyraźnie okreslony świat ,gdzie widzą wyraźnie kształty z wyraźnie postawionymi zadaniami do realizacji i są tacy , którzy maja t w d*** i chcą sobie zyć po swojemu.Ch***owo ale bojowo ,ze tak powiem.
I mają oczywiście do tego prawo.Tak jak doktryner ma prawo probowac ich pouczać.Tyle ,ze efektem tego pouczania jest często mitręga wysłuchiwania jedynie słusznych mądrosci.
Mysle, ze gdyby Jarosław chciał siegnąć po inny elektorat niż doktrynerski musiałby zmienić metody. Ale choć potrzebuje nowego elektoratu to jakoś go nie chce.Chyba tez nim troche pogardza . Dobrze się czuje wśród swoich ... nie musi się starac , o nikogo zabiegać ...Po prostu jest jaki jest i za to go uwielbiają. Niestety , czasy kiedy polityk buduje utorytet swoją bezkompromisowoscią skonczyły się wraz z rozwojem telewizji i mediow.. Żeby wygrywać nie wystarczy być doktrynerem , trzeba zejść do ludzi , umieć powiedziec im coś miłego , pogłaskać ich , porozmawiać a zwłaszcza wysłuchać...I to nie z pozycji ex cathedra...tylko tak normalnie ...jak człowiek rozmawia z człowiekiem nawet kiedy wie ,ze jest od swojego rozmowcy o niebo lepiej wykształcony czy mądrzejszy ale na chwile przestaje mowić i po prostu słucha..
P.S. Oczywiście nie każdy pisowiec to doktryner tak samo jak pewnie nie każdy zwolennik PO to bezrozumny leming ale jakoś mi się taki ogolny obraz rysuje...


Komentarze
Pokaż komentarze (18)