eryk wiking eryk wiking
3057
BLOG

Prawdziwa historia mojej niechęci do PiS-u.

eryk wiking eryk wiking Polityka Obserwuj notkę 203

Szczere wyznanie.Niestety dość długie i dla uważnie czytających.

Początek.

Wychowałem się w domu ,  w którym nigdy nie chodziło się na pochody pierwszomajowe.

O dziadkach pisał nie będę , choć ta historia zaczyna się pewnie od nich albo i wczesniej ,zacznę od ojca. Ojciec mój jako małolat siedział za zakładanie Związku Młodych Wrogów Komunizmu, matka przez całe lata 80-te była zaangażowana w Solidarność czego efektem były sterty bibuły walające się po domu oraz sporadyczne ale jednak , odwiedziny smutnych panów przeprowadzających tzw. rewizje. Ot taki polski folklor lat 80-tych.

Ojciec na wybory nie chodzil z tego co wiem nigdy, matka przestała pod koniec lat siedemdziesiątych.Antykomunizm zatem można powiedzieć wyssałem z mlekiem matki. W moim domu od kiedy tylko pojawiła się wolna prasa zawsze znaleźć można było „Najwyższy czas” czy „Gazetę Polską” a zamiast wyborczej zwykły „Kurier”. GW kupowała mama owszem ale tylko w czasie tych pierwszych waznych wyborów.Potem,  kiedy pojawiły się inne tytuły smiało można było z niej zrezygnować.Ojciec prasę czytywał ale ignorował ,wiedział swoje.

Dorosłem.Kiedy po 89 roku a potem upadku muru w Berlinie  odwiedzałem w mieszkaniu swoją  pierwszą dziewczynę , często spotykałem tam jej wujka.Niezbyt wiekowego ,bo może 45 -letniego wtedy mężczyznę , rencistę (chyba coś z sercem) i czytelnika tygodnika Solidarność. Ten spokojny z pozoru człowiek , za komuny siedzący cicho jak mysz pod miotłą ,  często poruszał w domu mojej ówczesnej bliskiej koleżanki tematy polityczne.Stopień  zaangażowania w sprawy publiczne oraz politycznej świadomosci jej rodziny był bardziej niż  mizerny , więc owego wujka traktowałem podobnie jak karawany traktują na pustyni zbliżającą się oazę. Do pewnego momentu jednak. Do chwili ,  w której  nie odkryłem ,ze facet prócz swoich wyczytanych w tygodniku poglądow nie toleruje zadnych innych i z równą pasją  jaką wali w komunę jedzie z każdym ,który wyraza jakiekolwiek wątpliwosci wobec jego nieprzejednanego stanowiska. Dodam ,ze wyłaczając rozmowy na tematy polityczne facet nie był furiatem , wręcz przeciwnie można by nawet zaryzykować stwierdzenie ze był łagodnego niczym baranek usposobienia. Zapaliła mi się wtedy pierwsza lampka. Zapamiętałem ,ze  bardzo często jako źrodło jego inspiracji pojawiało się nazwisko ,które w poźniejszych latach miałem słyszeć jeszcze wielokrotnie w bardzo podobnym kontekscie-Jarosław Kaczyński.

Wiek dorosły

Tutaj pozwolę sobie wkleić jeden z obszernych fragmentow mojej pierwszej notki  na tym blogu,który opisuje „z zycia wzięte”  przykłady pewnych zachowań ,których byłem naocznym świadkiem w ciągu swojego dorosłego życia...

"

Wujek Mikołaj,bardzo porządny i pracowity człowiek, od kilku lat prawie nie rozmawia z rodziną. Raz ,kiedy odwiedziła go ciotka Teresa i powiedziała ,ze będzie głosowac na Tuska, wstał od stołu spienił się ,powiedział coś,ze dała się otumanic,ze jest siksa i zamknął się w swoim pokoju.Ciotka, troche dlatego ,ze się obraziła a troche dlatego ,ze nie chce denerwowac schorowanego staruszka przestała go odwiedzac. Reszta rodziny tez, bo spotkała ich podobna sytuacja.Biedny Wujek Mikołaj,który mieszka na odludziu,został na starosc prawie sam .Jego zona ,która podziela jego poglady jest troche na niego zła,ze nie potrafi trzymać jezyka za zebami i ,ze poł rodziny poobrażał zamiast siedziec cicho.

A Wujo siedzi w swoim pokoju, słucha Radia gdzie mowią prawde i czeka az sprawiedliwosc w koncu nadejdzie.

 

Dziadek Jonasz, Darka tesc,ten co w czasie wigiljnej kolacji powiedział ,ze Wałesa ma syfilis mózgu i wprawił wszystkich obecnych w lekką konfuzje, po przegranych wyborach pewnie znowu powiedział,ze żydy wygrali.bo „mają media i wszystko”...Dziadek Jonasz tez jest w swoim miasteczku znany jako przyzwoity człowiek,lekarz.Ostatnio mu troche odbiło, poobrażał się na znajomych ,raz wyszedł z imenin od kolegi ,którego zna od 30 lat,bo wszyscy mowili ,ze Kaczynski to obsesjonat i ze go nie lubią. Od tego czasu Dziadek Jonasz spedza czas głownie sam, czekajac az Prezes wreszcie wezmie sprawy w swoje ręce i rozliczy ten motłoch.

 

Pan Roman z żoną wynajmuje letnikom pokoje nad morzem.Odkad weszlismy do unii  jest sfrustrowany ,bo ma kuter i zabronili mu łowic dorsza skolko ugodno , co było głownym zrodłem jego dochodu.W domu mnostwo świętych obrazkow.Zona,dwoch dorosłych synów.Bardzo porządni , choć troche oschli w obejsciu ludzie .Ostatnio przyjechał do nich turysta z Dolnego Śląska i zażartował,ze wy to pewnie tu Tuska popieracie”bo on wasz”...

 

-.....!!!??/!!...Ten pies?!!!!?...!!!...

 

Dobrze, ze w pewnym momencie przyszedł syn i zabrał ojca, bo kto wie jak by się skonczyło a Pan Roman łape ma jak bochen chleba co nie uszło uwagi turysty i mało się nie powstrzymał ,żeby dodac ,ze skoro wierzący co widac po obrazkach na scianach i figurkach to o bliźnim powinien troche łagodniej...

Koniec koncow, letnik do konca pobytu z włascicielem posesji już słowa nie zamienił.Żona gospodarza tez była taka z rezerwą jak wyjezdzali.

-Fajne miejsce ale wiecej do tego swira nie przyjade,bo jeszcze mnie udusi jak będę spał...

Żona turysty usmiechneła się gorzko zapieła pas i pojechali..."

Smoleńsk.

Kiedy dowiedziałem się ,ze samolot ze ś.p. Prezydentem runął na ziemie , nie wiedziałem co było przyczyną katastrofy ale wiedziałem jedno-bez względu na okoliczności zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego oraz jego najbliższe otoczenie nigdy nie zaakceptuje wersji ,ze mogł to być splot nieszczęśliwych okolicznosci.Znałem już to środowisko na tyle obserwując  je przez lata , co opisałem wyzej,  iż nie mogłem mieć zadnych wątpliwosci ,ze tak właśnie będzie.Niestety nie pomyliłem się ani trochę.

W dzień katastrofy spotkałem się wraz z braćmi i tysiącami innych rodaków pod Pałacem Prezydenckim aby tam zapalając znicz a nie jak to pisała kiedyś Ufka w „ramach ekspiacji” oddać cześć ś.p. Prezydentowi i reszcie delegacji.Potem pojawiałem  się jeszcze parę razy pod pałacem co opisałem w jednej ze swoich ówczesnych notek. Następnie przyszły marsze z pochodniami i transparentami o zbrodni , pełne niekłamanej nienawisci , które co zrozumiałe dla czytelnika tego tekstu też mnie jakoś specjalnie nie zdziwiły...

Salon 24.Epilog.

Z moje obserwacji Salonu 24 wynika , ze spora część popierających  PiS komentatorów i blogerów specjalnie nie odbiega od opisanych przez ze mnie wyzej przypadkow , o czym pisze z pewnym smutkiem , gdyż spotkałem tu również wielu rozsądnych i wyważonych osob wierzących w misję Kaczyńskiego.Wymienię  choćby Ufkę czy J.K.50 , blogerów ,którzy potrafią się „pięknie  różnić”  i nie dają się pochłaniać emocjom w tym stopniu , w którym robi to większość Kaczyńskiemu przychylna.

Takie są moje doświadczenia nie tyle z Kaczyńskim i jego partiami ,co z tym  rozemocjonawanym  do granic absurdu „pisowskim  ludem” ( to nie inwektywa a opis), który momentami naprawdę potrafi przerażać. Cechą wspólną większosci przypadkow przeze mnie opisanych jest pewien stopień bezintereswonego szaleństwa ,który w tych ludziach od lat potrafi wywoływać retoryka Jarosława Kaczyńskiego.

I na koniec...Zdarzało mie się w zyciu popierać ludzi startujących z list partii Jarosałwa Kaczyńskiego , nigdy jego  samego. Moje poglądy na gospodarkę róznią się od tych głoszonych przez prezesa i PiS , co nie jest jednak najwiekszą przeszkodą w zaakceptowaniu jego koncepcji widzenia swiata  .To co opisałem wyżej jest znacznie dla mnie i dla wielu podejrzewam istotniejsze.

Mam nadzieje ,ze nikogo nie uraziłem , starałem się być precyzyjny i kierowac się w tym tekscie nie tyle emocjami co spostrzezeniami , czego i Państwu życzę. Dziękuję za uwagę.

P.S. (09.59) Wszystkie opisane przeze mnie przypadki łączy jeszcze jedno.Za komuny siedzieli cicho.Być moze to jest powod tego ,ze obecnie po tylu latach eksplodowali.

eryk wiking
O mnie eryk wiking

Ten blog bierze udział w konkursie na blog 1000-lecia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (203)

Inne tematy w dziale Polityka