Serio pytam, bo nie wiem. Niby starają przedstawiać siebie jako ludzi inteligentnych (w odróżnieniu od lemingów), z zasadami (w odróżnieniu od ateistów), rozsądnych (w odróżnieniu od lewaków).
Z drugiej strony jak przychodzi co do czego to od razu gubią się w argumentacji i cały wizerunek się wali.
Weźmy takiego Pinoczeta. Ot, trep cwaniaczek jakich wiele - polityką się nie zajmował, bo za mundra ale jak się trafiła okazja to wziął cały kraj za mordę i nie puszczął aż mu się kontakty w USA skończyły. A nawet jak już puścił to powolutku, żeby ani jemu ani kolesiom krzywda się nie stała, toczka w toczkę jak u nas.
Tylko to co się działo u nas "prawicowcy" nazywają "uwłaszczeniem nomenklatury" a w Czile jakoś inaczej bo to przecież daleko i kto by się interesował.
Albo weźmy kwestię ofiar - jak mowa o Pinoczecie to sprawa jest jasna: zamordowali związkowca? Bo wiadomo, związkowiec znaczy komunista, komunista znaczy stalinowiec, stalinowiec znaczy miliony ofiar! Czyli dobrze że zamordowali!
A potem taki głupek wychodzi i chce oskarżać Kiszczaka o zabitych górników. Chyba powinien mieć pretensje o to, że wszystkich nie wymordował? Ale to tylko przy założeniu że koleś rozumie konsekwencje własnych argumentów.
Potem nasz "prawicowiec" nerwowo przygryzając wargi zaczyna z dramatycznymi wykrzyknikami w tytule wklejać odezwę parlamentu czilijskiego. Odezwa jest cenna i tak dalej, problem w tym, że"prawicowiec" powinien ją jednak przed wklejeniem przeczytać bo odezwa świadczy PRZECIW Pinoczetowi, który zamiast bronić parlamentu przed zamachem stanu i dyktaturą sam rozpędził parlament na cztery wiatry i zlikwidował demokrację do czasu aż kumple z USA wycofali poparcie.
Konia z rzędem temu, który zrozumie pogmatwaną gonitwę myśli, która z odezwy w obronie demokracji wywodzi uzasadnienie dla dyktatury.
Koniec końców "prawicowcom" zostaje koronny argument: gdyby nie Pinoczet to do Czile wkroczyliby Ruskie czyli jak ktoś atakuje Pinoczeta to znaczy, że jest obrońcą Lenina, Stalina i Mao.
Muszę przyzanać, że przynajmniej jeśli chodzi o mnie to powyższy argument rzeczywiście kończy dyskusję bo to już nie jest bicie murzynów, tylko marsjan.
Nadal jednak nurtuje mnie pytanie - czy oni mają mózgi? No bo jak ktoś broni Stalina czy Mao to wiadomo że nie ale czy obrońcy Pinoczeta jeszcze mają jakąś szansę?
e.
ps. zastrzegam sobie wykorzystanie komentarzy zamieszczonych pod tą notką na prawach cytatu - jeśli ktoś nie zgadza się na wykorzystanie swojego wpisu PROSZĘ ABY U MNIE NIE KOMENTOWAŁ Po zakończeniu dyskusji zamierzam WKLEIĆ CAŁĄ DYSKUSJĘ DO NOTKI aby nie zginęła kiedy w przyszłości będą usuwane konta wraz z komentarzami.
ps2. powyższe nie jest atakiem na prawicowych czy konserwatywnych blogerów, przeciwnie - jest na salonie wiele na prawdę fenomenalnych prawicowych wypowiedzi o których zamierzam skreślić kilka słów. W przyszłości.


Komentarze
Pokaż komentarze (67)