Pan Świderski (którego u siebie polecam)opisał historię rodziny, której się państwo wcina w pomysł opłynięcia ziemi żaglówką. Pomysł jest kontrowersyjny, bo wyczynu miałaby dokonać samotnie trzynastolatka. Pewnie przeszedłbym nad tą notką bez większego komentarza, bo co tu komentować ale nawinął się Futrzak i trącił czułą strunę. A co by było, gdyby wasza matka... zaczął.
No właśnie. Co by było, Futrzaku? gdyby ta dziewczynka zginęła, to co? Czy jej los byłby jakoś istotnie gorszy od dziesiątek Laur, które giną co roku pływając w zalanych wodą gliniankach, bawiąc się na drogach, wspinając na drzewa, zamarzając w lesie? Mały Kubica też cholernie ryzykował na gokardach, prawda? A wiesz jak ja ryzykowałem? Pewnie by Ci włosy dęba stanęły...
W każdym razie Futrzak zaraz potem rzuca najmocniejszym argumentem: a gdyby chodziło o seks? Też byście tym rodzicom pozwolili?
No cóż, ja bym pewnie pozwolił. We Francji poznałem dziewczynę, którą matka wysłała do lekarza a potem dała pigułki antykoncepcyjne, bo ta chciała sypiać z chłopakiem. Kiedy to się działo dziewczyna miała jeśli się nie mylę właśnie 13 lat. Kiedy ze mną o tym gadała, była już dorosła. Wesoło wspominała swoją ówczesną głupotę. Czy byłbaby tak samo wesoła, gdyby wkroczył Futrzak i sąd, odebrał ją matce i umieścił w domu dziecka? Nie wydaje mi się.
Czy rodzice mają prawo ryzykować życiem swoich dzieci? Tak. Nie tylko prawo ale i obowiązek. Powinniśmy już się nauczyć, co się dzieje ze stworzeniami które w dzieciństwie są trzymane pod kloszem. Rodzice i tak nie raz i nie drugi będą musieli rzucić swoje dzieci na głęboką wodę. Nawet jeśli będą drżeć i wyć ze strachu muszą to zrobić, jeśli chcą nauczyć je pływać. Muszą pozwolić im radzić sobie po swojemu z rówieśnikami, ryzykować skręcenie karku na rowerze, pewnego dnia wrócić do domu po zmierzchu, wypłynąć samotnie żaglówką nawet jeśli miałby to być bardzo długi rejs. Rejs dookoła świata.
Ale jest też rzecz ważniejsza. Bo gdzie przebiega granica? Dla dziecka wszystko jest niebezpieczne. Każdy bieg, każde wspięcie się może zakończyć się upadkiem. Ale dzieci muszą się rzucać głową do przodu, obijać i kaleczyć. Bo najważniejsza część bycia dzieckiem to właśnie to bieganie, badanie, dążenie, odbijanie się od świata i sprawdzanie co jest za horyzontem. W opowiadaniu Mike'a Resnicka mała dziewczynka popełnia samobójstwo, kiedy starsi odbierają jej nadzieję, największe pragnienie. W liście pożegnalnym nie skarży się na swój los tylko tłumaczy - tak prosto że chyba lepiej się nie da: "bowiem dotknęłam nieba". Ile Laur pozbawimy skrzydeł zanim wreszcie to zrozumiemy?
e.175750


Komentarze
Pokaż komentarze (123)