Pani Ufka pozwoliła sobie na "ostatnią notkę" o PJN to ja też sobie pozwolę na podobny żarcik. A skoro opisała w niej stosunki panujące w PiS i (do niedawna) pisowskich posłów to i ja nawiążę do tego samego tematu. Pani Ufka bowiem nieco przypadkiem trąciła pudełko pod nazwą polska partia polityczna a to pudełko natychmiast zaczęło mocno śmierdzieć - mimo że kuksaniec pani Ufki nie był przecież specjalnie mocny.
Bo nawet jeśli przyjmiemy pisowską wersję zdarzeń to zastanówmy się przez chwilę - czemu "spiskowcy" musieli zostać "spiskowcami", knuć i wbijać sztylety w plecy biednego prezesa? Dlatego że prezes jest takim dobrym politykiem? Ma tak wielkie poparcie we własnej partii? Rząd dusz w narodzie? Dla każdego kto się zastanowi choć chwilę będzie oczywiste, że nie. Gdyby prezes był taki wielki to by ich przecież nie wyrzucał tylko rozegrał w taki sposób, żeby jego partia zyskała na tym wizerunkowo i skoczyła w rankingach poparcia. Gdyby prezes miał takie poparcie we własnej partii to by ich nie wyrzucał - tak jak swego czasu nie wywaliłby na zbity pysk trzech wiceprezesów i nie zmieniał regulaminu tak, żeby już nigdy żaden wiceprezes mu nie podskoczył. Gdyby prezes rzeczywiście miał "kaczyński naród" i rząd dusz to by się nie musiał przejmować PiSem bo by wiedział, że ludzie i tak pójdą za nim. Czy Piłsudski robiłby takie cyrki żeby się przyssać do kasy z budżetu? Nie - ale on rzeczywiście miał rząd dusz.
Otóż "spiskowcy" musieli "knuć i wbijać sztylety" bo Kaczyński bynajmniej nie traktuje PiSu jak partii politycznej tylko jako swój prywatny folwark, biznes i sposób na życie. Jest jak ojciec chrzestny mafijnej rodziny, który panicznie się boi, że ktoś mu "wbije sztylet w plecy", bo świetnie zdaje sobie sprawę, że bez niej jest NIKIM. Wielki Kaczyński bez kontroli nad płynącą z budżetowego haraczu kasą i zasilaną nią pajęczyną partyjnych cwaniaczków byłby kimś nie bardziej ważnym niż Wałęsa, Marek Jurek czy błazen z Biłgoraja, choć czasami jego zwolennicy wmawiają sobie nawzajem, że jest inaczej.
Pani Ufka pisząc o PJN opisała przy okazji PiS - bardziej folwark niż organizację społeczną, gdzie o tym kto jest na górze decydują spiski, układy i to kto komu pierwszy wbije nóż w plecy albo sprawi betonowe buty - bo przecież nie partię polityczną. W partii politycznej prezes ma zwyczajnych konkurentów, odbywają się debaty i głosowania... a Kaczyński wedle pani Ufki własnego opisu rządzi jak ojciec chrzestny i tak też jest przez najwierniejszych fanów traktowany. Byle go tylko od kasy nie oderwali, bo kim jest nasz Kaczyński bez kasy?
Nikim.
e.
ps. żeby nie było wątpliwości - w innych partiach jest może trochę lepiej ale niewiele, wystarczyło obserwować co się działo gdy się okazało że Sikorski ma szanse z Komorowskim... nie może być inaczej, bo sam system jest chory - ale przecież nie zachorował sam, prawda?


Komentarze
Pokaż komentarze (21)