PJN kampanię zaczął całkiem nieźle, niestety odnoszę wrażenie, że paniom i panom prowadzonym przez Kowala sił zabrakło już na półmetku. W ciągu ostatnich tygodni popełnili moim zdaniem co najmniej trzy poważne błędy, które mogą ich kosztować nawet wejście do Sejmu.
Pierwsza wpadka to rejestrowanie kandydatów. Nie wiem czemu PJN nie pociągnęło swojego pomysłu z kampanii prezydenckiej i nie postawiło na maksymalne zbieranie podpisów i rejestrowanie list. Gdyby zarejestrowali kandydatów we wszystkich 41 okręgach byłby to silny sygnał do wyborców, że partia jest mocna, stabilna i obecna w całym kraju - co z pewnością obniżyłoby obawy "zmarnowania głosu" i w konsekwencji zwiększyło szanse PJN na wejście do Sejmu.
Druga to brak jasnego określenia do kogo kierowana jest kampania PJN. Owszem, "do rozczarowanych POPiSem" brzmi ładnie ale co to właściwie oznacza? To byłoby dobre hasło gdyby PJN mógł liczyć na 20% głosów, kiedy walczy o 5% musi się skoncentrować na pewnych grupach wyborców bo jest oczywiste, że rządzić nie bedzie i wszystkim wszystkiego nie załatwi. Ludzie nie są głupi i obiecanki w stylu "obniżymy podatki" albo "400 zł na dziecko" w sytuacji gdy partia walczy o wejście do Sejmu robią wrażenie kompletnie niepoważnych.
Trzecia sprawa jest powiązana z drugą. PJN walczy o kilkaset tysięcy głosów a tyle można uzbierać konkretami. Gdyby Paweł Kowal zdopingował swoich ludzi i przedstawił dwie, trzy ustawy o które zamierzają w Sejmie walczyć - byłby bardziej wiarygodny i miałby szansę na przekonanie ludzi praktycznych. Zaproponowanie np. drobnym przedsiębiorcom ograniczenia biurokracji (np. konieczności miesięcznego składania deklaracji VAT/PIT), obniżenia kosztów (np. poprzez możliwość odliczania VATu płaconego za paliwa), zmniejszenie ryzyka gospodarczego (skrócenie czasu kiedy US może kontrolować rachunki i naliczać kary) byłoby najlepszą wskazówką w jakim kierunku chce iść partia a jednocześnie nie sprawiałoby wrażenia oderwania od rzeczywistości. Porozumienie ze Stowarzyszeniem Przedsiębiorców Poszkodowanych jest krokiem w dobrym kierunku ale zbyt krótkim i chyba trochę za późno.
Co się tyczy innych partii - PO z jakiegoś powodu całkowicie zrezygnowała z prowadzenia kampanii, co jest o tyle dziwne, że kierunek w którym ta kampania powinna iść jest oczywisty i w dodatku łatwy do przeprowadzenia. Prostym przykładem może być plakat: "Ilość wybudowanych autostrad w czasie rządów: SLD: ..., PiS: ..., PO: .... Tego typu porównań czy też rozpoznanych i rozwiązanych problemów można by przedstawić wiele i na prawdę nie rozumiem, czemu Platforma tego nie robi. Na razie wygląda jakby wcale nie miała ochoty rządzić.
PiS dokonał kolejnej wolty i znowu przekonuje że prezes jest jednak normalnym, przewidywalnym i profesjonalnym politykiem. Pojawiły się nowe (jak to swego czasu określił Kaczyński) "paprotki", znowu się uśmiecha, nie pluje, nie insynuuje... tyle że wybory prezydenckie były ledwie rok temu i mało prawdopodobne żeby wyborcy zapomnieli co się stało po zakończeniu kampanii. Gdyby Kaczyński utrzymał ten styl przez cały okres od poprzednich wyborów, dziś miałby w sondażach 45% i walczyłby o większość konstytucyjną. A tak - stoi w tym samym miejscu co zawsze.
Ruch Palikota w odróżnieniu od PJN wyraźnie określił swoją niszę i pewnie zmierza do Sejmu. Co wskazuje że lider tej formacji jest znacznie lepszym politykiem niż ktokolwiek przypuszczał. Pytanie czy potrafi zebrać wokół siebie grupę sensownych ludzi bo co innego wejść do Sejmu a co innego umieć to wykorzystać.
Ludowcy jak zwykle balansują na krawędzi i zapewne jak zwykle dostaną się do Sejmu. Nie ma w tym niczego niezwykłego - sami członkowie partii wraz z rodzinami to pewnie z pół miliona ludzi. Jako jedyna masowa partia w Polsce nawet bez żadnej kampanii jest w stanie przekroczyć próg - ale wciąż nie ma żadnego pomysłu jak się "dobrać" do innych wyborców.
Skandaliczna odmowa rejestracji niektórych komitetów wyborczych powinna być silnym impulsem do zniesienia obowiązku rejestracji kandydatów (co można by zastąpić np. niewielką opłatą, która byłaby zwracana jeśli kandydat uzyska poparcie określonego procentu wyborców). Sądzę jednak że to nie nastąpi bo nie po to Kaczyński, Tusk i spółka betonowali scenę polityczną żeby to wszystko teraz po dobroci oddać obywatelom.
e.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)