Sezon otworzył Igor Janke sprawnie oceniając piarowe zabiegi PiS i PO. Z miejsca zwolnił się z oceniania innych partii, bo po co? W polityce najwyraźniej mamy klęskę urodzaju - dla dziennikarzy idealna byłaby pewnie sytuacja, gdyby była jedna, maksimum dwie partie, najlepiej obie takie same. Jeździłoby się wtedy raz do jednych, raz do drugich a oni - jak to często robi pan premier - tłumaczyliby dlaczego nie warto głosować na przeciwników. Cóż, może ma to jakiś sens przy wyborach prezydenckich, ale przy wyborach do sejmu, gdzie często liczą się właśnie owe sławne "języczki u wagi"?
Pan Igor nie pofatygował się także do oceny merytorycznej. Np. wspomniał o cwanym eksponowaniu inwalidy, ale nie skonfrontował tego z działaniami partii Jarosława Kaczyńskiego mającymi ułatwiać niepełnosprawnym życie. To nieważne, wszyscy wiedzą, że Kaczyński żadnych zobowiązań nie dotrzyma, dla pana Janke'go ważny jest tylko wizerunek.
Cóż, jeśli tak, to pierwszą rundę wygrał moim zdaniem Waldemar Pawlak. Biorąc pod uwagę niechęć do eksponowania w mediach partii z poza wielkiej trójki szum, jaki się zrobił wokół jego sejmowego wystąpienia oznacza, że było strzałem w dziesiątkę. Zauważyło je wiele osób, które na co dzień nie interesują się polityką. Odróżniło wyraźnie partię ludowców od całej reszty sejmowego motłochu.
Jeżeli ktoś w tych pierwszych minutach meczu trafił w dziesiątkę, to nie Kaczyński, lecz Pawlak.
e


Komentarze
Pokaż komentarze (70)