Obudziłem się i nadal nie rozumiem. Co takiego robią Kaczyńscy, że Władysław Bartoszewski zareagował w taki sposób? Mimo nazwania go ruskim agentem, mimo deprecjonowania i niszczenia wszystkich jego osiągnięć, mimo pogardliwego traktowania, mimo fatalnej polityki zagranicznej potrafił do tej pory zachować pewien dystans. Co przelało czarę goryczy?
Kiedy Niesiołowski rzuca obelgami można odwrócić się z obrzydzeniem i skwitować to oddaniem kreski na kogoś innego. Kiedy mówi tak urzędujący premier trzeba protestować ale można uznać to za kawałek kampanii wyborczej. Ale jak mam ocenić takie słowa w ustach Władysława Bartoszewskiego?
Dwa dni temu Borusewicz mówił że nie mógł patrzeć, jak Polskę rozdaje się pomocnikom ojca Rydzyka. Wczoraj Bartoszewski protestował chyba przeciw demolowaniu polityki zagranicznej. Nie mam pewności, bo nie słyszałem przemówienia.
Czy jak sugerują niektórzy na salonie24 profesora wytrąciły z równowagi kolejne słowa Jarosława Kaczyńskiego, tym razem o "dziadowstwie"? Ile człowiek pokroju Bartoszewskiego jest w stanie spokojnie znieść inwektyw? A może to ból kustosza, któremu nowi ochroniarze demolują muzeum? Może kiedy widzi jak w piecyku giną kolejne obrazy nie potrafi powstrzymać emocji?
Nie rozumiem tego. Co się dzieje z tym krajem? Czy sytuacja jest już tak zła czy tylko my jesteśmy już aż tak podzieleni? Co takiego robią Kaczyńscy?!


Komentarze
Pokaż komentarze (18)