W wyniku II WS Niemcy utracily na rzecz Polski ziemie, ktore my nazywamy Odzyskanymi. I dobrze sie stalo - byla to bowiem dziejowa, na poziomie panstw wymierzona sprawiedliwosc.
Przy okazji wszakze - ludzie (Niemcy) od wielu pokolen mieszkajacy na tych ziemiach, posiadajacy tam domy, fabryki, gospodarstwa rolne zostali z nich wygnani. I nie otrzymali zadnych odszkodowan.
Chyba zle sie stalo? Przeciez wlasnosc prywatna jest swieta! Granice moga sie zmieniac, chocby i sto razy w trakcie trwania jednego pokolenia. Wlasnosci prywatnej wszakze, z tego powodu, nikogo pozbawiac nie wolno. Tym bardziej, iz na codzien zwyklismy twierdzic, ze nie uznajemy odpowiedzialnosci zbiorowej...
Wobec jak wyzej, jezeli uwazamy sie za dumnych i uczciwych ludzi, czy nie powinnismy - jako narod i kazdy z osobna - uznac, ze wszystkim Niemcom wygnanym po II WS z Polski nalezy sie uczciwe odszkodowanie za pozostawiony w Polsce majatek? To sprawa naszego sumienia, to sprawa naszej kardynalnej uczciwosci!
Skad wziac na to pieniadze? Polska do dzis nie otrzymala od Niemiec naleznych nam reparacji wojennych. Jezeli je uzyskamy bedziemy miec srodki na odszkodowania. Warto negocjowac. Warto nawet stracic. Dla luksusu posiadania czystego sumienia.
Inne tematy w dziale Polityka