Berlińska wizyta Donalda Tuska pokazała, iż państwo niemieckie, choć "nie widzi żadnego uzasadnienia dla roszczeń wysiedleńców wobec naszego kraju", w dalszym ciągu nie zamierza brać na siebie odpowiedzialności finansowej, gdyby sądy roszczenia wygnanych uznały za słuszne i zasadne. Podziwu godna to mądrość i konsekwencja. Co prawda nie spadła na Niemców z deszczem. Opiera się bowiem na - nam obcej - wiedzy, iż kwestia odszkodowań dla wysiedleńców, od chwili kiedy weszliśmy do Unii Europejskiej (i uznaliśmy jurysdykcję jej sądów) była sprawą przesądzoną. W Europie własność prywatna była i jest święta. I nie ma takiego sądu na naszym kontynencie, który zasadę tę kiedykolwiek by zakwestionował. Niestety, wiele wskazuje, iż po pół wieku komunistycznego wychowania prawdę tę trudno nam zaakceptować. Nie zdając sobie z tego sprawy upodobniliśmy się do bandy bezprizornych nie znającej innej moralności jak Kalego. Z nieznanych mi powodów najcwaniej oszukujemy samych siebie. Patrząc w podłogę, przestępując z nogi na nogę, drewnianym głosem, raz za razem oświadczamy, iż jeśli Rosjanie na Wschodzie obrabowali nas z majątku - bez odszkodowania! - to nam w stosunku do Niemców (burżujów!) wolno postąpić tak samo.
I tylko gdzieś tam w głębi serca czujemy, iż nie mamy racji...
***
Niemcy przegrały wywołaną przez siebie wojnę. Za karę utraciły terytoria na wschodzie. Fakt ten akceptuje zarówno prawo, jak i społeczność międzynarodowa. Proszę wszakże zauważyć, iż w polsko-niemieckim sporze - podkreślam to jeszcze raz, gdyż często ma tu miejsce nieporozumienie - nie idzie o przywrócenie państwu niemieckiemu jego byłych ziem, gdyż rząd niemiecki tego nie postuluje, lecz o wypłatę odszkodowań należnych firmom i osobom prywatnym za przejęty przez państwo polskie po II wojnie majątek.
***
Nie łapiąc byka za rogi, nie decydując się dziś na przyznanie wypędzonym odszkodowań (ograniczonych naszymi możliwościami, a więc w oczywisty sposób uzależnionych od wypłaty nam przez państwo niemieckie reperacji wojennych) przegramy oba aspekty sprawy. Moralny i ekonomiczny. Pierwszy skarze nas na wstyd. Drugi odbierze pieniądze. Jednym słowem dwa razy rózgą po polskiej d*pie.
E
Inne tematy w dziale Polityka