Coraz większymi krokami zbliża się dzień, kiedy w Berlinie powstanie zapowiadany przez Niemcy "Znak Pamięci - Centrum przeciw Wypędzeniom".Śmiało można dziś przyjąć, iż ośrodek ten będzie wobec Polski wrogi, napastliwy i oskarżycielski.Trudno jest sądzić inaczej, skoro Niemcy zamierzają skonstruować go zgodnie z krytykowaną przez Polskę koncepcją Eriki Steinbach.
Przypominam, iż pomysł przewodniczącej Związku Wypędzonych oparty jest na manipulacji oddzielającej problem wysiedlenia Niemców z Ziem Zachodnich, od kontekstu odpowiedzialności państwa niemieckiego za rozpętanie wojny i wynikających stąd, często dalekosiężnych, konsekwencji dla narodów Europy.
Ponieważ nie mamy żadnej możliwości powstrzymania nieprzyjaznych nam planów Niemiec, nie pozostaje nam nic innego, jak zastanowić się, czy istnieje sposób na spiłowanie im zębów! Póki co, najbardziej racjonalną metodą osłabienia efektu Stainbachowej manipulacji wydaje się być organizacja w Berlinie stałej polskiej kontrwystawy ukazującej polskie racje, widziane z polskiej perspektywy. Pomysłodawcą tak pomyślanej ekspozycji jest pan Stefana Hambura- polski adwokat zamieszkały w Niemczech, który na swym blogu pisze o niej następująco: "walka o zbiorową pamięć historyczną rozstrzygnie się w Berlinie. Niestety brak tutaj działań strony polskiej. Jeszcze jest czas na zażądanie przez Polskę, aby w samym centrum Berlina - obok Pomnika Holocaustu - powstało "Polskie Centrum" pokazujące także martyrologię narodu polskiego podczas II wojny światowej. Jeżeli "Polskie Centrum" w Berlinie nie powstanie, to za chwilę będą znane tylko dwie grupy ofiar II wojny światowej: Holocaustu i "wypędzonych" Niemców. Ofiary Holocaustu dostały już odszkodowania, "wypędzeni" Niemcy jeszcze ich nie otrzymali. A o tym, że Polacy byli mordowani oraz zaliczani do podludzi (Untermenschen) w czasie II wojny światowej "nikt" nie będzie wiedział."
(http://hambura.salon24.pl/54186,index.html )
*
Sądzę, iż "Polskie Centrum Przeciw Wojnie i Wypędzeniom"z siedzibą w Berlinie winno być projektem (a) pozarządowym, (b) korzystającym z wsparcia politycznego i funduszy unijnych, (c) instytucją nie podlegającą bieżącym rozgrywkom partyjnym. Wobec specyficznego charakteru projektu najrozsądniej byłoby, aby struktur organizacyjnych nie nadawały mu polskie władze, ale Komitet Społecznywyłoniony spośród osób darzonych w Polsce ogólnym szacunkiem i zaufaniem. Głównym zadaniem Komitetuwinno być ukonstytuowanie Fundacji Polskiego Centrum Przeciw Wojnie i Wypędzeniomz siedzibą w Berlinie i powołanie do życia jej najważniejszego organu - Rady Programowej. Celem Rady winno być opracowanie uczciwego, zgodnego z prawdą historyczną clou projektu - stałej wystawy ukazującej historię II wojny i jej konsekwencji widzianych z polskiej perspektywy.
*
Opowiadając się za zasadą głoszącą, że własność prywatna jest święta uważam, iż Centrum winno pryncypialnie poprzeć ideę wypłat odszkodowań dla Niemców, którzy utracili w Polsce majątki, w wyniku wysiedlenia. (Kwestię tę obszernie objaśniłem jakiś czas temu we wpisie: http://euromir.salon24.pl/21324,index.html )
Oczywiście przyznanie i wypłata odszkodowań Wypędzonym(siłą rzeczy) musi być uzależniona od otrzymania należnych nam od Niemiec, sumiennie obliczonych reparacji wojennych.
*
Wśród członków Komitetu Społecznego, który powołałby do życia Fundację Polskiego Centrum Przeciw Wojnie i Wypędzeniomwidzę: pp. Ryszarda Bugaja, Ludwika Dorna, Macieja Giertycha, Józefa Glempa, Stefana Hamburę, Marka Jurka, Janusza Kurtykę, Bogdana Musiała, Wojciecha Sadurskiego, Sławomira Sierakowskiego. A ze względu na (w)rażenie medialne zagranicą - Lecha Wałęsę.
Proszę o zgłaszanie następnych kandydatur.
E
Inne tematy w dziale Polityka