Miejscowość, w której mieszkam znajduje się tylko 11 kilometrów od ścisłego centrum Sztokholmu. Mieszkając tu nie odczuwa się jednak bliskości miasta, gdyż osiedle położone jest w lasach, kilkadziesiąt metrów od brzegu sielskiego jeziora o nazwie Magelungen.
Do lasu, nad brzeg jeziora chodzę codziennie. Jesienią na grzyby. Zimą na spacery. Wiosną i latem słuchać skrzeczenia kaczek oraz aby obserwować mityczne "skandynawskie światło".
- Skandynawskie światło? A co to jest?
- Nie słyszeliście nigdy tego określenia? Nic dziwnego, gdyż to fenomen ze świata fantazji i artystów. Kompletna nierealność. Zapewne dlatego tylko czasami daje się zauważyć w magelundzkich lasach.:)
Skandynawskie (nordyckie) światło
"Występuje" m.in. w malarstwie Andersa Zorna*, Bruno Liljeförsa, Carla Larssona - malarzy tworzących na przełomie XIX i XX wieku. Patrząc z perspektywy międzynarodowej, okresu największych sukcesów szwedzkich sztuk plastycznych. Teoretycy skandynawskiego światła twierdzili, że na północy Europy,dzięki specyficznemu zakrzywieniu kuli ziemskiej i "białym nocom", światło słoneczne ulega szczególnemu załamaniu, które rezultuje osobliwą poświatą i jaskrawością.
* http://www.taller54.com/zorn.h28.jpg
Inspirację do reportażu, kilkoma wielkiej piękności fotografiami dał mi dziś Pantryjota. Jednak jego niefrasobliwość w traktowaniu postaci Chrystusa strasznie mnie rozzłościła. Dlatego nie jemu, lecz (mieszkańcowi megamiasta) stonowanemu Waldburgowi - osobie będącej przykładem wielkodusznej tolerancji oraz kultury najwyzszej próby me fotki dziś dedykuję.
Inne tematy w dziale Rozmaitości