0 obserwujących
35 notek
26k odsłon
  1092   0

„Nasze matki, nasi ojcowie” w ogniu ostrej krytyki w USA

>>Nasze matki, nasi ojcowie<< to serial bardziej interesujący jako materiał dotyczący teraźniejszości, niż opowieść o przeszłości. Tak jak II Wojna Światowa powoli znika z pamięci żyjących, tak pewni siebie Niemcy umacniają swoją dominującą rolę w Europie” – czytamy w amerykańskim dzienniku „New York Times”.

 

  „To serial mocno nacechowany emocjonalnie, niekoniecznie pełen bolesnych wspomnień – to próba oczyszczenia niemieckiej historii. Przesłaniem produkcji jest, że zwykli Niemcy – tzw. „Nasi matki, nasze ojcowie”, nie różnili się od zwyczajnej młodzieży – a wręcz zasługują na empatię i zrozumienie przez swoje wnuki” – czytamy dalej w tekście autorstwa A.O.Scotta.

 
Autor pisze, iż „film zawiera w sobie dziwne elementy, takie jak cienką granica pomiędzy naturalizmem i nostalgią. W efekcie serial staje się wołaniem – w imieniu Niemców urodzonych we wczesnych latach ’20 – o włączenie ich w ówczesną globalną wielką generację. (…) Jest to próba wykreowania pamięci opartej na założeniu, że najwyższy czas, aby to co dawne, stało się dawne”.
Autor tekstu w „New York Times’ie” wspomina także o tym, jak serial został przyjęty w Polsce
 
Zaskakująco popularny w Niemczech – zdecydowanie mniej w Polsce, gdzie próba przedstawienia żołnierzy Armii Krajowej jako antysemitów, wzbudziła publiczne oburzenie. „Nasze matki, nasi ojcowie” próbują połączyć niewyobrażalne barbarzyństwo tamtych lat, takie jak inwazja Związku Sowieckiego, z towarzyskimi spotkaniami. Częściowo melodramat, częściowo wojenny film akcji (…) opisuje historię życia pięciu znajomych, którzy są przedstawieni jako typowi, młodzi Niemcy – podsumowuje dziennikarz „NYT”.
 
Scott podkreśla w serialu historyczne nieścisłości, wskazując m. in. na kuriozalna relację niemieckiej dziewczyny – Grety i żydowskiego chłopca – Victora.
 
„Jednak nawet wizyta oficera Gestapo, który odkrył ich tajemnicę i ostrzegł Gretę o wstydliwej różnicy ras – nie zdławia optymizmu młodych bohaterów. (…) Natomiast inni bohaterowie – Wilhelm i Charly są niczym zdjęci z plakatów nazistowskiej propagandy – przywróceni do życia i lekko wygładzone na potrzeby współczesnej, liberalnej widowni” – wskazuje historyczne przekłamania Scott, zauważając także, że żaden z pięciu przyjaciół nie jest nazistowskim fanatykiem; żaden także nie dostrzega nadchodzącej katastrofy. Ojciec Victora, który służył w niemieckiej armii podczas I Wojny Światowej, i którego sklep został zniszczony podczas Kryształowej Nocy, wciąż wierzy, że jego przyjaciele Niemcy powrócą do zdrowych zmysłów „jak tylko zobaczą jak bardzo nas potrzebują”.
 
 
 
I – jak zauważa dziennikarz – sama fabuła produkcji jest fascynująca, to jednak „nazistowskie zło prawie nie jest potępione – jego uosobieniem stają się komiksowe postacie sadystycznych oficerów SS i Gestapo. W serialu są oni prawie tak samo brutalni w stosunku do zwyczajnych niemieckich żołnierzy, jak do Żydów i Rosjan. Jest tam także element moralnego relatywizmu, w sposobie jak serial przedstawia polskich partyzantów – nienawidzą oni Żydów tak samo jak Niemców. Żołnierze Armii Krajowej zachowują się z najgorszymi manierami, wręcz bestialsko”.
 
Dziennikarz wskazuje, że w niemieckim serialu brak tak kluczowych elementów, jak choćby wzmianka o obozach śmierci.
 
„Te pominięcia mają na celu, przynajmniej częściowe, odświeżenie niewinności bohaterów i utrzymania, że zwyczajni Niemcy byli oszukani przez Nazistów i ignorowali ich zbrodnie – że Niemcy byli w takim samym stopniu ofiarami Hitlera, jak ich sąsiedzi” - stwierdza Scott. I podsumowuje:
 
„Niewinni Aryjczycy – pułkownik i pielęgniarka, mimo że nie są bez winy, są bohaterami tej historii – tak samo jak byliby w filmie wyprodukowanym w Niemczech w 1943 r. Puentą tej historii jest, że udało im się jednak uzyskać przebaczenie świata” - czytamy w „NYT”.
 
 
 
Lubię to! Skomentuj36 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale