Jestem przewodniczącą Lubańskiego Stowarzyszenia Mieszkańców Panaceum i Pełnomocnikiem Solidarnej Polski 10 powiatów w okręgu legnickim- w tym tych poszkodowanych przez powódź. Dramat jaki się rozegrał na zalanych terenach dotknął wiele, bardzo wiele rodzin. Tragedia jest tym większa, ponieważ mieszkańcy w większości są ubodzy. Na tych terenach panuje duże bezrobocie.
Żywioł- woda
Wieczorem w dniu powodzi razem z innymi członkami stowarzyszenia pojechaliśmy do Olszyny, która najbardziej ucierpiała. Ludzie stali w strugach deszczu przed zalanymi domami zrezygnowani, oszołomieni. Biegaliśmy od domu do domu i informowaliśmy, że pomożemy, żeby dzwonili do nas i informowali co szczególnego prócz oczywistych potrzeb trzeba będzie im zapewnić. Rozmawiałam z młodym mężczyzną, który ewakuował swoją żonę i półroczne dziecko z zalanego domu. Niespełna rok temu wyremontował małe mieszkanko dla swojej rodziny. Następnego dnia ustawiliśmy busy pod marketami z informacją o zbiórce darów na rzecz powodzian.
Pomóżcie
Popołudniu odebrałam telefon od żony mężczyzny z którym rozmawiałam dzień wcześniej. Nieśmiało zapytała, czy mogę dostarczyć coś dla jej dziecka. Jakieś ubranka, jedzenie. Zapytałam ją czy oni też czegoś nie potrzebują. My też jesteśmy głodni, nie mamy niczego, ani wody, ani jedzenia- nie wspominając o ubraniach. Szybko zorganizowaliśmy zbiórkę i zawiozłam pełen samochód do potrzebujących. Na miejscu zastałam zmęczonych głodnych i spragnionych ludzi.
Co robi władza
Wieczorem wypełnione po brzegi dwa busy ponownie wjechały do Olszyny. Zgodnie z umową mieliśmy dostarczyć je do Urzędu Miasta, ale poszkodowani mieszkańcy na widok naszego loga i napisu "dary dla powodzian" nie przepuścili jednego z aut. Błagali wręcz o wodę i jedzenie, bo od zalania nikt im niczego nie dostarczył. Kiedy dojechaliśmy do UM zastaliśmy Burmistrza, który spokojnie pił herbatę. Wobec takiej postawy postanowiliśmy dostarczać dary do Kościoła, aby były wydawane przez Caritas. Własnymi środkami i w pełni społecznie objęliśmy pomocą zalane tereny. Słyszymy, że nikt z władzy nie pofatygował się do poszkodowanych, że Burmistrz jedynie objechał miasteczko i nawet nie pofatygował się, aby zapytać w czym mógłby pomóc. Popijając herbatę w UM nawet nie pomyślał, że spragnieni głodni mieszkańcy cierpią podwójnie, bo fizycznie i psychicznie. Po prostu czekał, aż przyjedziemy. A gdyby nie było naszej akcji? Nie mógł przecież wiedzieć, czy na pewno zbieramy i ile tego mamy. Pani Teresa Dutkiewicz- Kozań z Caritasu poprosiła nas o pomoc w załatwieniu termosów. Teraz gotuje posiłki i rozwozi je do poszkodowanych, a pan Burmistrz oficjalnie oznajmia, że UM rozwozi jedzenie i jednocześnie prosi, aby dostarczać produkty do ich ugotowania- tam się niczego nie gotuje!
Żywioł -ogień i rzetelność dziennikarska
W niedzielę kiedy byłam na Jasnej Górze odebrałam telefon, że pali się "Imka" to jest największy zakład pracy w Lubaniu. Wiele osób z terenów zalanych było w nim zatrudnionych. Ludzie otrzymali kolejny cios. Dwa żywioły ogień i woda zabrały im dorobek i często jedyne źródło utrzymania, a władza dba o pozory. Pytaniem pozostaje postawa mediów. Widziałam dwa wozy transmisyjne (tvn i TVP), ale do ludzi poszła jedna kamera- niesiona na ramieniu przez starsza panią, która pieszo od domu do domu pytała o potrzeby i pomoc jaką otrzymują poszkodowani. To była kamera Trwam. Dlatego niech mi nikt nie wyśmiewa tej telewizji, bo śmiech ma to do siebie, że jak przyjdzie płacz to ten śmiech stanie się wstydem. Dlatego ponownie chwytam flagę i w niedzielę idę na manifestację, która odbędzie się w Bolesławcu, bo "nie oddamy Wam telewizji Trwam".
Ewa Gutek


Komentarze
Pokaż komentarze