To nie oni wyjechali z Polski, to Polska wyemigrowała od nich.
Polacy z Kresów, którzy powrócili do Kraju w różnym okresie po wojnie nadal mogą czuć się pokrzywdzeni, a nawet zepchnięci. Jak kiedyś poza granice Kraju, tak dziś zgodnie z obowiązującym prawem na margines, w którym pozbawiono ich wielu lat życia.
Dlaczego?
Po wojnie znaleźli się w obcym kraju, z obcym językiem i obyczajami, ale czuli, że na Polskiej ziemi. Wielu z nich wierzyło, że Polska opuściła ich na chwilę. Pielęgnowali polskość, walczyli o swoje prawa i skupiali się w ramach stowarzyszeń, związków i Kościoła. Tak było między innymi na Ukrainie. Walczyli skutecznie o ustawę, która pozwoliła na zapisanie w dowodach osobistych ich imion i nazwisk w polskiej pisowni. Pielęgnowali kulturę i dziedzictwo Polskie. Przykładem może być złożenie skutecznego wniosku w sprawie remontu dworku rodziny Słowackiego na bazie którego utworzono Muzeum Juliusza Słowackiego w Krzemieńcu. Tak czekali na powrót Polski, która po rozłące mogłaby być z nich dumna.
Historia jednak nie chciała zatoczyć koła. Dlatego wielu z nich po długich staraniach, po olbrzymim trudzie i poręczeniach, że nie będą działać politycznie odnalazła Polskę na przesuniętej mapie.
Repatrianci!
Tak zapisani w Ustawie z 1963 roku niektórzy pozostali w tej literze prawa do dziś.
Zadaniem dla nas jest dziś pomóc naszym rodakom, ponieważ kolejna Ustawa z 1 stycznia 2001 roku pominęła europejską cześć byłego ZSRR. W tym Litwę i Białoruś.
O wydanie wizy repatriacyjnej mogą ubiegać się wyłącznie te osoby polskiego pochodzenia, które przed dniem wejścia w życie ustawy zamieszkiwały na stałe na terytorium obecnej Armenii, Azerbejdżanu, Gruzji, Kazachstanu, Kirgizji, Tadżykistanu, Turkmenistanu, Uzbekistanu albo azjatyckiej części Federacji Rosyjskiej. Takie rozwiązanie uzasadniane było bardzo trudnymi warunkami życia na na terenach byłych radzieckich republik Azji Środkowej.To tam mieszkali Polacy najbardziej narażeni na asymilację oraz będący w najtrudniejszej sytuacji materialnej. Tłumaczono to również statystyką, która wskazywała na znaczną przewagę liczby repatriantów z Ukrainy i Białorusi; z dwóch miast - Lwowa i Grodna. W 2001 roku przyjechały stamtąd 423 osoby, podczas gdy z całego Kazachstanu, którego powierzchnia jest dziewięć razy większa od Polski, zaledwie 216 osób. Wprowadzenie tego ograniczenia terytorialnego wywołało rozgoryczenie wielu osób polskiego pochodzenia, głównie obywateli Ukrainy i Białorusi, czyli państw, w których zainteresowanie repatriacją było bardzo duże.
Mamy dziś w Kraju rodaków skrzywdzonych wojną, politycznym podziałem terytorialnym i polskimi ustawami.
Nie przysługuje im status repatrianta. Czy to takie ważne? Tak, bo Ci ludzie czekając na Polskę pozostali z nieswojej winy poza jej granicami. Z miłości do Kraju zostawili wszystko, a w tym i lata pracy. Należy pamiętać, że wraz z pozbyciem ich tego statusu pozbawiono ich całego dorobku zawodowego świadczonego w byłej Polsce. Decyzja o uznaniu za repatrianta powoduje, że przy ustalaniu prawa do świadczeń emerytalnych i rentowych oraz ich wysokości okresy zatrudnienia za granicą uwzględnia się jako okresy składkowe.
Kto to może zmienić? Kto może pomóc?
Najszybciej Rada Ministrów w drodze rozporządzenia poprzez włączenie innych państw byłego ZSRR, których obywatele polskiego pochodzenia będą mogli ubiegać się o wydanie wizy repatriacyjnej, zwłaszcza jeśli są oni dyskryminowani ze względów religijnych, narodowościowych lub politycznych.
Może to uczynić również Sejm Rzeczypospolitej Polskiej.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)