Dziś zwolniono dyscyplinarnie jednego z najzdolniejszych dziennikarzy "Rzeczpospolitej" za głośny artykuł "Trotyl we wraku tupolewa". Wymowny tytuł, krzykliwie umieszczony na stronie tytułowej dla wielu kończył czas kłamstwa smoleńskiego. Zawrzało w mediach i na forach. Po licznych pytaniach, na które przez dwa i pół roku nie otrzymaliśmy odpowiedzi jednym tytułem wszystko wyjaśniono. Tak przynajmniej nam się zdawało.
W dniu publikacji w ekspresowym tempie zwołano konferencję na której szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie płk Ireneusz Szeląg zaprzeczył, że stwierdzono na wraku między innymi ślady trotylu. Jednak jego przemowa brzmiała tak pokrętnie, że trudno było coś jednoznacznego z niej wywnioskować. Taki wybieg w stylu Wałęsy: jestem za, a nawet przeciw.
Liczne sygnały z Rosji wyraźnie wskazywały, że skończy się to złożeniem ofiary. Dziś wiemy, że ofiarowano zwolnienie dyscyplinarne autorowi tekstu.
Jakkolwiek nie patrzeć na sprawę to zabrakło w niej sprytu i cierpliwości. Od samego początku wiadomym jest, że chcąc dojść do prawdy należy wykazać się zmysłem szachisty. Tym bardziej, że nie utrudnia nam tego jedynie strona rosyjska, ale nade wszystko polska. Wszystko było i jest na nie. Od pierwszego uścisku z Putinem do wyrzucenia Cezarego Gmyza.
Nie chodzi tu o fakt wykrycia materiałów wybuchowych, ale o dowody na ich wykrycie. I to stało się narzędziem do wepchnięcia tych co mają odwagę pytać i dążyć do prawdy na ławkę zwaną oszołomami. Dało też naboje tym co przeszkadzają w dojściu do poznania faktów.
Nie należy winić Cezarego Gmyza, bo informacje miał z kilku źródeł. Miał też wparcie samej redakcji, ale wytoczono tak ciężkie działa, że ktoś musiał zginąć. A w ślad za tym zniknęła chęć dostarczenia dowodów przez informatorów.
Prawdą jest, że w wolnym Kraju żaden dziennkarz nie powinien ponosić takiej kary. Tym bardziej, że nikt wybuchu nie wykluczył. Za to usiłuje wykluczyć się człowieka zamiast wnikliwie zbadać sprawę.
A na tym zależy takim jak autor wybuchowej publikacji. Dlatego mocno oberwał odłamkiem.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)