Wyobraźmy sobie na moment,że Kluzik-Rostkowska jest menadżerem pewnej firmy odpowiedzialną za promocję bardzo ważnego dla tej firmy produktu.
Konkurencja wystawia podobny i obie walczą o prymat na jakimś rynku.
Kampania jednak nie odnosi sukcesu,odpowiedzialny menadżer nie posypuje głowy popiołem, a na dodatek wysuwa roszczenia do wyższych niż poprzednio stanowisk,krytykując przy tym kierownictwo firmy.
Dla mnie jest to sytuacja nie do pomyślenia,zwłaszcza,że menadżer wszem i wobec manifestuje swoje pryncypia,a firma nie jest bynajmniej przedsiębiorstwem państwowym,gdzie awans ,,nieudacznika,, byłby zapewne możliwy.
Casus pani Jakubiak jest innego rodzaju i dotyczy jej odpowiedzialności za słowa,którą zakwestionował jej występ w dniu prezydenckich wyborów w błękitnym studiu pewnej stacji.
Powiedziała wtedy słowa(poniekąd słuszne) ale wypowiedziane w niewłaściwym momencie,co dało pretekst rządowym dziennikarzom do twierdzenia,że pani Jakubiak nie potrafi trzymać języka na wodzy.
Decyzję Kaczyńskiego uważam za spóźnioną,ale głęboko słuszną.
Postępowanie Kluzik-Rostkowskiej natomiast pokazuje słuszność zasady,że jak ktoś czegoś bardzo pragnie to się to w końcu spełni.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)