Wszyscy raczej narzekamy na stopień zepsucia tzw. debaty publicznej i o ile w polityce przyznanie racji oponentowi nie jest zagrywką chętnie stosowaną i często we własnych szeregach mile widzianą,to na poziomie internetu nie powinno byc z tym problemów.
O co mu chodzi,już wyjaśniam.
Otóż nigdy nie będzie lepiej gdy wielu z nas ,jak do tej pory stosowało będziedalej stosować taktykę wedle zasady: co ty krytykujesz słowa,albo zachowanie mojego,skoro twój też się tak zachowywał.
Taka postawa w oczywisty sposób pogłębia bełkot inernetowy,a nie konstruktywną wymianę poglądów.
Przykładów nie mam zamiaru podawać,a znalazłbym ich dziesiątki i to tylko z jednej godziny aktywności ,,jankeskiego salonu,, bo nie chcę ,,dzielić Polaków,,.Powiem więcej,żeby nie być tylko propagatorem słusznych haseł,których nie mam zamiaru stosować u sibie,oświadczam,że od zaraz kiedy ugrupowanie,lub osoby mi ideologicznie bądź z racji posiadanego autorytetu bliskie powiedzą coś,co uznam za błędne,albo głupie a ze wzgledów lojalnosci plemiennej nie piętnowałem ich do tej pory to zrobię to bez oglądania się na cokolwiek.
Sądze,że bez tego nie ruszymy z miejsca i powoli będziemy tracić wiarygodność w stosunku do nas samych,bo oddawane przez nas komentarze będą tylko inną formą trollowania ,jeśli nie samym jego sednem.
Z czasm,co jestem sobie w stanie wyobrazić,ci z nas,którzy zdobędą się na samokrytykę własnego obozu,bądź grupy dyskusyjnej,czy jak ją tam nazwiemy zdobędą szacun drugiej strony i postronnych też,bo taka postawa świadczy o chrakterze i charyzmie.
Więc?


Komentarze
Pokaż komentarze (9)