Słowa klasyka zdają się być adekwatne na ten moment, a jak kończy nasz prawdziwy mężczyzna?
Polityczną karierę zaczął w holdingu niemiecko-polskim pod nazwą KLD. Holding polegał prawdopodobnie na tym, że pieniądze szły z Niemiec, a kandydaci na polityków z Polski. Tak robi się w krajach postkolonialnych więc dlaczego u nas miałoby być inaczej.
P{rawdopodobnie to, co zwróciło nań uwagę niemieckich chadeków był słynny wywiad Tuska, w którym okazuje się on szczerym patriotą, kochającym Polskę z jej ranami i pięknymi kartami, jakie odcisnęły swe piętno na jej historii.
Jako dobry organizator i matematyk pokazał swe atuty podczas ,,nocnej zmiany,, gdzie sprawnie ,,liczył głosy,, i z troska pochylał się nad sklejeniem koalicji, która miała uratować ,,Bolka,, i kilku pomniejszych patriotów.
Po kilku latach wespół z człowiekiem służb z czsu PRL-u i śp. Maciejem Płazyńskim, który jawi się w tej trójcy, jako kwiatek do kożucha, zakłada przewodnią siłę narodu, czyli Platformę Obywatelską. Twór skrojony pod jego aspiracje. Po krótkim czasie usuwa, Olechowskiego, albo on usuwa się sam i Płazyńskiego, by w 2005 roku wylądować na stanowisku premiera, czy prezydenta, ale na razie tylko na billboardach.
Po podwójnie przegranych wyborach dostaje amoku i staje na czele koalicji antypisowskiej, składającej się z poskomuszych mediów, esbeckich, biznesowych dynastii i szeregu organizacji futrowanych, także z zagranicy, aby rozsadzać Polskę politycznie i kulturowo od wewnątrz.
Po 2 latach nagonki na koalicję PIS/LPR?SO dostaje to, na co pracował całe życie, a więc tytuł drugiego człowieka w państwie. Jego ambicje zostają zaspokojone i wreszcie może robić to, o czym prawdopodobnie zawsze marzył, czyli nic i dostawać jeszcze za to pieniądze.
Idol liberałów okazuje się na tyle sprawnym cwaniakiem ,,nakręcanym,, przez zwinnych PR-owców, że udaje mu się, mimo działań na szkodę własnego prezydenta i państwa uzyskać zaufanie Polaków i wchodzi w drugą kadencję.
W międzyczasie okazuje się, że ten macho i polityk chętnie wytykający innemu politykowi brak żony, konta i prawa jazdy nie potrafi zadbać o własną żonę, która ujawnia że miała romans.
Mimo permanentnego strugania swych wyborców na idiotów, jak choćby robieniem odwrotnego do zapowiadanego i nawoływaniu do nie robienia polityki, podczas gdy on sam jest w niej umoczony udaje mu się, po pierwotnych spadkach notowań, wygrać z opozycją w wyborach do PE.
Kolejna już afera, tym razem z taśmami, które demaskują jego pupilka Sławomira Nowaka, obecnego ministra MSWiA, oraz szefa NBP zdaje sie być gwoździem do trumny polityka, który jak mało kto przyczynił siędo brutalizacji języka polityki, okazał sie mistrzem w szczuciu jednych na drugich i synonimem wszelkich patologii, których skutki w postaci kryzysu demokracji odczuwać będziemy jeszcze długo.
Miał swego czasu szanse na fotel w gremiach Unii Europejskiej, ale skończy jako piłkarzyk, notoryczny kłamca i człowiek kojarzony z aferami, pobłażający mafijnym strukturom, a walczący z demokracją.
Kiedyś tacy ludzi ezamykali się w gabinecie i kończyli ze sobą. W III RP wszystko jest możliwe,nie ma honoru, a są ,,ludzie honoru,, więc i PDT w kolejnym wcieleniu wydaje sie wysoce prawdopodobny.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)