Jakie piękne określenie, na które wpadłem przypadkiem, a które po przeczytaniu najnowszego wpisu red. Wszołka przyszło mi do głowy, jako rozwiązanie potencjalnych problemów pana Sławomira Nowaka.
Red. Wszołek, analizujący ,,taśmy Wprost,, zacytował Pawła Grasia w rozmowie z panem Krawcem, a chodziło o kłopoty byłego ministra komunikacji Sławomira Nowaka ,,Graś: Przypomniał sobie po dwóch latach, tylko powinien już konsekwentnie nie wpisywać. Znaleźć jakiś powód, dla którego nie wpisuje. [...]
Prokrastynacja, wedle Wiki to:w psychologii patologiczna tendencja do nieustannego przekładania pewnych czynności na później, ujawniająca się w różnych dziedzinach życia,,
No rewelka, nieprawdaż?
Ze pan Nowak sam na to nie nwpadł się nie dziewię, bo zapewne stał w kolejce po urodę, jak rozdawali inteligencję, ale że mu łebskie chłopaki nie doradziły.
Pamiętam, jak red. ,,Mordka,, po słynnej afarze z ,,ortograficznym Bronkiem,, dziwił się w swej audycji, ,,Tak jest,,, dlaczego prezydent nie ogłosił, że jest dyslektykiem. Red Morozowski sam nawet przyznał się do tej dolegliwości, żebyśmy od razu widzieli, że to powszechna sprawa i prezydent nie ma się czego wstydzić.
Pamiętamy wreszcie słynną pomroczność jasną, neologizm wymyślony na potrzeby wyratowania z opresji syna prezydenta Wałęsy. Dlaczego więc nikt nie doradził Sławku Nowaku tego prostego rozwiązania?


Komentarze
Pokaż komentarze