Wczoraj ogladając krótko TV, usłyszałem komentarz spikerki, że oto ABW, zachwalana przez jednego z nagranych jako ,,porządna słuzba,, w kwestii domniemanych sprawców nagrań, NIE WYKLUCZA ŻADNEGO WĄTKU.
Pamietamy, jak po katastrofie smoleńskiej ta sama służba jak dżumy unikała wątku zamachu, który jak słusznie wskazywali ludzie związani z konserwatywną prawicą, powinien być rozpatrywany jeśli nie jako główny, to przynajmniej jako jeden z wilelu. Czy postępowano w myśl zasady, że w domu wisielca nie wolno wymawiać słowa sznur? Prawdopodobne.
Wszyscy wiemy, że do każdej zbrodni politycznej potrzebny jest kontekst, który taką zbrodnię antycypuje. Może to być atmosfera społeczna, doprowadzona retoryką mediów i przeciwników politycznych do wrzenia, może to być spontaniczny akt desperata, który wykazując odpowiednie inklinacje uderza w momencie, kiedy granica jego samokontroli zostaje obniżona do takiego poziomu, że życie ludzkie staje się tylko lekarstwem na przywrócenie ponownej równowagi.
Kiedy oba te czynniki nałożą się na siebie, a więc atmosfera permanentnego szczucia i osobiste predylekcje wtedy mamy Cybę.
Na skalę Smoleńska potrzeba jednak i więcej ludzi, pozbawionych skrupułów, którym wpoi sie dziejową konieczność, której realizacja współgra z racją stanu, potrzeba też współdziałania mediów i służb i to nie jednego kraju.
Wiele nakręcono filmów o pangranicznych poczynaniach wywiadów różnych krajów, które przecież jeśli nie całkowicie odwzorowywały realne przedsięwzięcia, mające miejsce w określonym czasie, to opierały się o wątki i przecieki z nich. W tych filmach, jedząc popkorn nie widzieliśmy realnych ludzi, którzy zdolni są do wszystkiego, ale nasza wyobraźnia działała na poziomie emocji sugerując zmysłom,że to tylko rozrywka. Podnieceni wychodziliśmy z kina, by po paru godzinach zapomnieć o wszystkim.
Teraz za sprawą pana Latkowskiego mamy nie film, ale to co slużyło za scenariusz do wielu z nich. Mamy obraz zakulisowych rozmów ludzi kierujących panstwem jakby żywcem wyjętych z półświatka przestępczego. Ich język i swoisy slang składający się prawie wyłącznie z przekleństw i deprecjonujących stwierdzeń jest mową ludzi, którzy są w stanie usprawiedliwić każde bezeceństwo i każdą nikczemność.
Mam jeszcze swieżo w pamięci lata rządu koalicji PIS/LPR/SO gdzie temat istnienia tzw. układu był równie mocno eksponowany, co wyśmiewany i bagatelizowany. Wtedy czuło sie fraternizację mediów z ludźmi tego układu i dziś poznaliśmy jego nielicznych przedstawiciel, ich intelektualne zasoby i mentalną beznadziejność.
Nie odważę się nikogo posądzać, bo brak mi jakichkolwiek dowodów, ale to czuje się podskórnie, że jeśli ktoś byłby w stanie sprokurować, albo choćby tylko pomagać w tym bestialskim przedsięwzięciu to ci ludzie z taśm mieliby do tego predyspozycje.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)