Zaistaniała sytuacja z taśmami i modus operandi, jaki przyjęły media i politycy rządzącej koalicji do złudzenia przypomina ,,aferę mięsną,, z roku 1964. Tam chodziło o to, aby ewidentne defekty systemu przykryć narracją, że oto groźna banda złożona z kierowników central mięsnych i sklepów ( centrala handlu węglem i składy ) prowadzi malwersacje mięsem, czego efektem jest osłabienie państwa i niedobory w sklepach.
Dziś mamy inne czasy, ale system, podobnie jak tamten cierpi na te same bolączki, a są nimi arogancja władzy,jej niekompetencja, wyobcowanie, korupcja itp.
Wtedy, za Gomułki zrobiono pokazowy proces, dziś skompromitowane służby zatrzymały jednego z najbogatszych Polaków, który najwyraźniej nie pasował do koncepcji innym ,,tłustym misiom,, i się go przy tej okazji ,,odszczeli,,.
Premier i media dmą w ten sam żagiel i w zasadzie to wszystko zmierza ku końcowi. Winni zostaną surowo ukarani, panstwo zdało egzamin i liczy się tylko stabilność, bo tej oczekują od Polski inne, siedzące za granicą ,,tłuste misie,,.
A meritum całej afery taśmowej..., ale przepraszam jakiej afery. Premier przeprosił za przekleństwa, a wspólnie ustalono, że Konstytucja, o prawie nie wspominając nie zostały złamane.
Wypada jeszcze tylko tę wersję przyklepać w Sejmie i na Czerskiej, oraz Wiertniczej i rozejść się do domów,


Komentarze
Pokaż komentarze (4)