To jest nieprawdopodobne jaką siłę przyciągania mają nazwiska. U blogera ,,Jan Mak,, kotłuje się na blogu, jakby do basenu z piraniami wrzucić świeże mięso.
W kilka godzin, to nie wyjaśnienia autora odnośnie nominacji, czy zaproszenia profesora Biniendy do elitarnego zespołu naukowców, ale chyba samo jego nazwisko przyciągnęło dyżurnych kontestatorów jego naukowego dorobku i wszelakiej kompetencji.
W kilka godzin ponad 200 komentarzy, głównie o duperelach i zawzięta walka o to kto celniej dowali.
Ten wpis powinien przejść do historii pewnego socjologicznego fenomenu, jaki w ruch wprowadził piarowiec premiera Tuska, ochoczo podchwycony przez brać blogerską konkretnej proweniencji.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)