Wczoraj, w notce pt Ekspert wpływu, czyli gdzie są debeściaki?, przewidując kolejne etapy nawijania Narodowi makaronu na uszy, co to się teraz narracją nazywa, napisałem:
„Wtedy ten, co to u Drugiego, za szare komórki robi , zaproponuje narrację następną:
Czy, drodzy Rodacy, wolicie rosyjski gaz w kuchenkach, czy ruskie czołgi na polskich ulicach ?”
Kilka minut temu, Drugi, zaczął swoje (kiepskie i wręcz sztampowe – to fakt ewidentny) wystąpienie w Sejmie, od takiego właśnie, zarysowania przed oniemiałym audytorium, wyboru:
zagrożeniem wojną postraszył, i przed wojną, bohatersko - Naród uchronił.
Wot – maładiec !


Komentarze
Pokaż komentarze (28)