Blog
Europa Wolnych Ojczyzn - Partia Polska
Europa Wolnych Ojczyzn
Europa Wolnych Ojczyzn Walczymy o Wolną Europę i Polskę w Unii Europejskiej http://www.ewopp.pl
0 obserwujących 83 notki 14822 odsłony
Europa Wolnych Ojczyzn, 17 marca 2010 r.

O handlu w niedziele bez kantów i emocji

Od dwóch dekad handel w niedziele i święta stał się dyżurnym tematem zastępczym, podobnie jak dyskusje dotyczące aborcji, czy pornografii. Trwa walka na definicje, a rozmaitych pomysłów jest w takich przypadkach niemal tyle, co uczestników debaty.

Każdy też może dać wyraz „wierności sprawie” wykazując, że dostrzega złodziejskie praktyki obcych,  dba o „interes Polski”, troszczy się o polskie rodziny,  walczy o prawa „ludzi pracy”, albo emancypuje „małych i średnich”.

W rzeczonych przypadkach tzw. prawica jest generalnie zgodna co do meritum sprawy, ale jak już dochodzi do uzgodnienia sposobów działania, albo co gorsze  penalizacji, to realizm ustępuje często pola zacietrzewieniu.
Miast spokojnie budować konsensus, czy zbierać potrzebną większość – ludzie skaczą sobie do oczu i robią głupstwa. Nabrzmiewają osobiste konflikty, pojawiają się „polityczne” rozłamy, padają dziwne propozycje, a całe zajście trzeźwo punktują „czerwoni”.

Punktują, bo wbrew wszystkiemu to właśnie oni, wychodząc na przeciw „potrzebom zwykłych ludzi” okazują przy tym  więcej pragmatyzmu politycznego, zimnej krwi i co w tym wszystkim najgłupsze - zrozumienia prawideł ekonomii.

„Prawica” jest ideowa i liczyć nie chce. Ani głosów w parlamencie, ani głosów w wyborach, ani pieniędzy w budżetach domowych, ani środków publicznych.

W ostateczności stwierdzi, że wartości są przecież bezcenne, więc co tam ludzie i kasa. Sondaże każdy robi po swojemu, jak trzeba nagina statystyki, lekko odsądza od czci i chętnie odwołuje się do wiary.

Prawie każde kolejne zamieszanie kończy się niczym w futbolu. 
„Wszyscy grają w piłkę, a na koniec wygrywają Niemcy”.

Propozycje administracyjnego ograniczania handlu w niedziele są w rzeczywistości  pozbawione sensu tak obyczajowego, jak ekonomicznego.
Tani podtekst socjalny i poprawianie nastrojów tzw. MŚP, którym się dotąd raz po raz podkładało nogę, hołubiąc obcy kapitał jest wyjątkowo niesmaczne - zwłaszcza  w kontekście powoływania się na katolicki charakter społeczeństwa, dobro rodziny, czy też praktyki stosowane w bogatszych państwach.

Najbardziej tragikomicznym pomysłem była sugestia premiowania niedorozwoju połączona z myśleniem iście marksistowskim, jakim był wymóg obsługi klientów w ten dzień tylko przez właściciela sklepu.
Podobnej głupoty i chamstwa w urzędniczym ograniczania wolności zarówno pracodawców, jak i pracowników trudno sobie wręcz wyobrazić.
A skąd pewność, że pracownik zarabiać w niedzielę nie chce?
A dlaczegóż to jak chce, to nie może? 

W przypadku tzw. „obrońców tradycji” mamy znów do czynienia z często pojawiającą się hipokryzją i dyletanctwem. 
Należy chronić miejsca kultu, czy też obyczaj, lecz każdy katolik może sobie swobodnie układać czas świąteczny i aranżować niedzielne życie rodzinne.
To jego dom, jego dzieci, jego wolna wola i jego sumienie.

Nie ma żadnego powodu, by ograniczać nowe formy polegające m.in. na wspólnym  zwiedzaniu galerii, które odbywa się często np. w czas niepogody, gdy nie ma możliwości wyjazdu poza miasto. Wielu też rodziców intensywnie zarabiających na utrzymanie rodziny najzwyczajniej deklaruje, że sporo zakupów zostaje im do zrobienia w niedzielę.
A w tygodniu pracować muszą non stop - bo raty za mieszkanie, bo dziecko do płatnej szkoły, bo w tym roku jedno ma Pierwszą Komunię, a drugie zdaje maturę…

Podobnie zatem jak trzeba nam chronić rodzime MŚP przed szykanami własnej oraz unijnej biurokracji, przed „dobrodziejstwem” szykowanym przez specjalistów od „jednego okienka”, czy też upośledzającą je praktyką, która preferują obcy kapitał – w podobny sposób należy zapobiegać pseudo - sprawiedliwościowym operacjom na zdrowym rynku, swobodzie gospodarowania i wolności zgodnie umawiających się o prace ludzi.

To samo dotyczy też życia rodzinnego. Jeżeli wzbudza nasz sprzeciw łatwość, jaką przepisy dają urzędnikowi ingerującemu w życie rodzinne w niszczeniu jej autonomii, to podobne podejście możemy wypracować do  takich, czy innych form rodzinnego spędzania wolnego czasu. Może niedoskonałych, ale jednak możliwych i co najważniejsze wspólnie praktykowanych w gronie normalnej polskiej rodziny.

Należy zauważyć, że nie ma żadnych powodów by twierdzić, że wspólne pójście do (multi) kina w sąsiedztwie rozświetlonych galerii i dalsze ich odwiedzenie wpływa ujemnie na nasze praktyki religijne. Kierowca prowadzi autobus, bileterka serwuje bilety, kasjerka pobiera należność…  Co za różnica?

Przepisy ustawy z 2007 roku, które określają zasady funkcjonowania handlu w wyszczególnione dni świąteczne wprowadzają rozwiązania uwzględniające wyjątkowy charakter wspólnych religijno – narodowych przeżyć i w mądry sposób pozwalają na - także rodzinne - spędzanie czasu z odpowiednią refleksją w tle.
Niedziele natomiast wypada nam potraktować inaczej, bo materia jest tutaj zgoła odmienna
i jedynie ograniczenia działalności handlowej prowadzonej do godz.12.00 wydają się być do przyjęcia.

W przeciwieństwie do zachodnich społeczeństw, które mimo wszystkich „przywilejów”
i „sonntagsrue” zostawiają swoje puste świątynie zwiedzającym, prawie wszyscy Polacy potwierdzają swoją przynależność do Kościoła Katolickiego i w znakomitej większości uczestniczą w niedzielnej Mszy św.  Zostawmy ich zatem podobnie jak przedsiębiorców w spokoju zwłaszcza w kontekście prowadzonych niedawno badań wykazujących, że liczba odwiedzających centra handlowe w niedziele systematycznie z roku na rok spada i sprawy mogą ułożyć się pomyślnie w naturalny sposób bez politycznej, związkowej, czy korporacyjnej hucpy.

Warto natomiast zadbać o rzeczywistą konkurencyjność polskich MŚP (często przecież rodzinnych), faktyczne tworzenie nowych miejsc pracy w kraju i wzrost zamożności obywateli - możliwie upraszczając prawo, zmniejszając opodatkowanie pracy, a także uwalniając stosunki tejże pracy od zamienionej w przepisy troskliwości „życzliwych” kombinatorów.


Kraków, 16 marca 2010r.                                        Jan Szczepankiewicz
 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • Do przodu! :) Dziękuje Krzyśku! :) Trzymam mocno za ciebie kciuki. Wszystkiego dobrego!
  • Droga Pani Odo Myśl se Pani co chcesz. Może Pani Oda jest fałszywa, ale nie robie z tego...
  • @Oda Jest Pani/Pan przeupierdliwa/y, ale wcale nie uważam to za wade. Dziękuję za...

Tematy w dziale