Zanim Francja i Niemcy zaczną uczyć Polskę solidarności ws. uchodźców powinny skupić się nad rzeczywistymi przyczynami masowego eksodusu. Zacznijmy jednak od początku.
Odpowiedzialność krajów mających wybujałą przeszłość kolonialną za zaniechania będące źródłem masowych migracji jest oczywista. Niepewna sytuacja w Libii i Algierii, terroryzm w Tunezji, przewrót w Egipcie nie spowodowały jednak fali uchodźców w skali z jaką obecnie zmaga się Europa. Prześladowani w Egipcie Koptowie, Palestyńczycy z obozów w Jordanii, Pakistańczycy, Afgańczycy, Erytrejczycy mimo ciężkiej sytuacji życiowej nie szturmowali masowo Europy. Włochy i Francja zmagały się co prawda z falą uchodźców z Afryki ale do bram Europy (np. na Lampedusę) docierało ich dziesiątki a nie setki tysięcy rocznie. Widok uchodźców w Serbii czy Macedonii należał do osobliwych wyjątków. To co spowodowało migracyjne tsunami to jak zwykle niezręcznie potrącony klocek domina w politycznej układance Bliskiego i nie tylko Wschodu.
Pogorszenie relacji na linii Turcja-Izrael, torpedowanie przez Francję tureckich unijnych aspiracji spowodowało odejście przez Erdogana od laickiego modelu państwa. Pojawiło się wyraźne napięcie na linii Unia Europejska - Turcja. Wybuch powstania w Syrii, osłabienie Asada będącego naturalnym wrogiem sunnickich ekstremistów spowodowało powstanie pustki którą od razu wypełnili radykałowie. Europa długo bagatelizowała problem Państwa Islamskiego skupiając się na jednostronnym poparciu dla syryjskich powstańców. Poparcie to było na tyle słabe że nie było w stanie przechylić szali zwycięstwa w bratobójczej wojnie domowej w Syrii. Strach przed rozpaleniem konfliktu w zapalnym rejonie Bliskiego Wschodu skutecznie hamował militarny udział państw Zachodu. Przejęcie władzy w Egipcie przez wojskową juntę ustabilizowało relacje na linii Egipt-Izrael na poprawnym poziomie osłabiając tym samym dyplomatyczne zaangażowanie USA w rejonie. Ze swojej szansy zręcznie skorzystał Iran przełamując izolację Zachodu i normalizując sytuację wokół swojego programu atomowego. Swoisty klincz i osłabienie wszystkich stron syryjskiego konfliktu oraz brak zorganizowanej administracji po obaleniu Saddama Husajna stanowiły naturalną niszę do powstania islamskiego kalifatu. W północnej części Syrii i Iraku powstał twór o którym Al Kaida mogła jedynie pomarzyć. Państwo Islamskie skutecznie zagospodarowało niezadowolenie sunnickich radykałów zmarginalizowanych po usunięciu Husajna. Islamiści pozyskali dużą ilość zachodniego sprzętu po licznych dezercjach z szeregów irackiej armii. Państwo Islamskie od razu przystąpiło do wprowadzania brutalnych reguł szariatu. Spowodowało to naturalną reakcję obronną eksterminowanych Peszmergów i Kurdów. Po raz pierwszy w historii w górzystych rejonach północnej Syrii i Iraku powstał zalążek kurdyjskiej państwowości. Oddziały Kurdów wypierając islamistów z terenów przy granicy z Turcją stworzyły obszar wyjęty spod jurysdykcji władz centralnych.
Tego było już za wiele dla Turcji obawiającej się powstania wolnego Kurdystanu. W ramach akcji bojowych przeciwko Państwu Islamskiemu Turcja za milczącym przyzwoleniem USA rozpoczęła bombardowanie pozycji ... Kurdów. Turcja otworzyła też granicę z Syrią nie tamując już wartkiego strumienia uchodźców uciekających przed zbrodniczymi radykałami z ISIS. Dziesiątki tysięcy uchodźców płynących w stronę greckich wysp to odpowiedź Turcji na fiasko negocjacji ws. traktatu stowarzyszeniowego z UE. Syryjczycy uciekający przed śmiercią z rąk islamistów przetarli szlak dla emigrantów zarobkowych z państw Północnej Afryki, Bliskiego Wschodu, Środkowej Azji. Nie można wykluczyć że wśród setek tysięcy uchodźców znajdują się także radykałowie z Państwa Islamskiego chcący utworzyć na terenie Europy komórki zajmujące się werbunkiem, logistyką, terroryzmem.
Przysłowiową iskrą która podpaliła beczkę prochu było zlekceważenie przez Francję Turcji jako czynnika mającego istotny wpływ na sytuację w rejonie. Ani Francja ani Niemcy nie próbują wywrzeć presji na Turcję aby ta uszczelniła granicę z Syrią. Brak też europejskiego wsparcia dla Kurdów którzy na kontrolowanym przez siebie terenie mogliby stworzyć bazę socjalną dla uchodźców. Krytyka państw Europy Środkowej za to że nie chcą one uczestniczyć w likwidowaniu skutków nieudolnej polityki UE wobec Syrii i Turcji jest śmieszna. Lekarzu ulecz się sam.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)