Treść listu który otrzymała premier Beata Szydło zarysowuje wyraźną tendencję zmiany polityki USA w stosunku do Rosji. Nieprzypadkowo Daniel Fried były ambasador USA w Polsce oraz niedawny posłaniec administracji Obamy pytał w czasie ostatniej wizyty jak polski rząd zapatruje się na utrzymanie sankcji wobec Rosji. Geopolityka zdaje się obracać przeciwko Polsce. Sytuacja na Bliskim Wschodzie po zniesieniu przez administrację Obamy sankcji wobec Iranu jest daleka od stabilizacji. Izrael obawiający się irańskiego programu atomowego zaczyna szukać nowych sojuszników i ich znajduje ... w Rosji. Turcja niechętna powstaniu Wolnego Kurdystanu a jednocześnie mająca na pieńku z Rosją z powodu bombardowań pogranicza turecko-syryjskiego zamierza zaangażować się w konflikt syryjski. Sunnicka Arabia Audyjska bardzo niechętna alawicie Asadowi wspiera Turcję i zamierza wysłać swoje oddziały do Syrii. USA zaczynają tracić wpływ na sytuację na Bliskim Wschodzie stąd podpisanie kruchego rozejmu oddalającego na kilka tygodni nadchodzącą konfrontację. To że McCain, republikanin i antykomunista krytykuje postawę konserwatywnego rządu RP właśnie teraz może choć nie musi wynikać ze słabej wiedzy o tym co dzieje się w naszym kraju. To że USA sprzedaje Polsce pociski samosterujące JAASM nie oznacza wzmocnienia polskiej armii zwłaszcza że to Amerykanie mają kody do tej broni. Cena, warunki dostarczenia JASSM-ów i zestawów przeciwlotniczych Patriot są zaporowe i ewidentnie dowodzą że Amerykanie nie zamierzają zbytnio wzmacniać potencjału obronnego Polski. Wszystko wskazuje na to że republikanie wraz z demokratami rozpoczynają wspólną grę na ponowny reset w relacjach z Moskwą. Rosja staje się kluczowym elementem bliskowschodniej układanki i zarządzając gospodarczym kryzysem może chcieć zgrać na niebezpieczną dla Izraela konfrontację z Arabią Saudyjską i Turcją. Jeśli przed warszawskim szczytem NATO pojawi się informacja o porozumieniu ws. Syrii i możliwości zniesienia sankcji wobec Rosji wszystko ułoży się w logiczną całość. To bardzo zły prognostyk dla Polski i znak że na razie nie mamy co liczyć na wsparcie USA w sferze obronności i zmiany doktryny NATO ws. wschodniej flanki Sojuszu. Nieproporcjonalnie ostra odpowiedź Premier Szydło na list senatorów oznacza mi mniej ni więcej tylko: "Sorry John ale nie możesz od nas tego wymagać" i jest dla mnie jak najbardziej zrozumiała.
Co może zrobić Polska w sferze obronności ? Sytuacja nie jest beznadziejna. Przede wszystkim należy przedłużać negocjacje ws. Caracali tak żeby nic z nich nie wyszło, rozpisując przetarg na inną kategorię maszyn jednocześnie wysyłając do Francuzów sygnał że jesteśmy gotowi kupić Astery wraz z know how. Być może pozwoli to na konwersję francuskich zamówień, nie pozostawi polskiego przemysłu obronnego bez możliwości udziału w programie Wisła i Narew a Amerykanom zostanie wysłany wyraźny sygnał: Sorry ale przelicytowaliście. Polska wbrew oczekiwaniom ministra Waszczykowskiego nie dostanie baz NATO ale wcale ich nie potrzebuje. Potrzebujemy nowoczesnej broni. Jeśli zbudujemy potencjał obronny na tyle silny że będzie on w stanie zagrozić przedłużeniem ew. konfliktu z Rosją i rozlaniem go na inne państwa to automatycznie zaangażujemy USA we wsparcie Polski. Bazy NATO stoją w newralgicznych z punktu widzenia obronności USA miejscach (np. na Islandii) lub w znaczących, silnych militarnie krajach.
Premier Miedwiediew nieprzypadkowo wskazuje na "groźbę wojny na pełną skalę". Rosja podgrzewa atmosferę konfliktu chcąc sprzedać wstrzymanie bombardowań Syrii za zniesienie sankcji gospodarczych. Zniesienie sankcji musi być skoordynowane na linii USA-UE stąd rosnąca presja USA na Polskę. Obawiam się że minister Waszczykowski wróci z Waszyngtonu z niczym ale jeśli Polska wytrzyma presję i nie popełni irackiego błędu Kwaśniewskiego to w dłuższej perspektywie może naprawdę dużo ugrać. Amerykanie nie dadzą baz za nic ani nawet za zgodę na zniesienie sankcji ale będą oczywiście czarować, obiecywać złote góry na wzór offsetu F-16.


Komentarze
Pokaż komentarze (67)