Pomimo pozornie poprawnego klimatu w relacjach polsko-ukraińskich decydenci znad Dniepru nadal wykonują szereg jawnie nieprzyjaznych gestów. Mianowanie na stanowisko ambasadora Ukrainy w Polsce impertynenta Andrija Deszczycy znanego z jawnie nacjonalistycznej retoryki jest tego najlepszym przykładem. To Deszczyca śmiał publicznie pouczać panią Premier Szydło iż mówiła nieprawdę na forum UE twierdząc że Polska przygarnęła ukraińskich uchodźców. Polska przyjęła uchodźców ekonomicznych często z terenów nie objętych walkami. Jeśli wg. Deszczycy niepodległa Ukraina nie jest w stanie zapewnić uciekinierom z Donbasu minimum życiowego to jest państwem upadłym a on sam pierwszy powinien zrezygnować ze stanowiska ambasadora i poprosić o azyl np. w Polsce. Następnym z nieprzyjaznych gestów jest dzisiejsza odmowa upamiętnienia Cichociemnych pochodzących z Kresów. Wg szefa ukraińskiego IPN polscy żołnierze Kopisto i Zub-Zdanowicz mogli dokonywać zabójstw Ukraińców i odsłonięcie tablicy upamiętniającej pierwszy zrzut Cichociemnych do Polski mogłoby negatywnie wpłynąć na relacje polsko-ukraińskie. Kopisto, jeden z organizatorów samoobrony w wołyńskim Preobrażu rzeczywiście mógł strzelać do Ukraińców - tych którzy przyszli spalić żywcem lub nadziać na widły bezbronne polskie kobiety i dzieci. Zrównanie przez ukraińskiego historyka działań polskiej samoobrony ze zbrodniami banderowców jest celową i świadomą próbą relatywizacji ludobójstwa UPA dokonanego na Polakach.
Nadchodzi czas aby polski rząd upomniał się o pamięć o Polakach zamęczonych na Wołyniu i Galicji Wschodniej. Czas jest dobry bo ustawa którą ostatnio zaproponował wiceminister Jaki może zostać rozszerzona o zapis zrównujący odpowiedzialność karną za pochwałę zbrodni popełnionych przez nacjonalistów ukraińskich z niemieckimi (nazistowskimi) i sowieckimi.
Należy na gruncie polskiego prawa uznać UPA za organizację zbrodniczą.
Każdy kto propaguje ukraiński nacjonalizm bądź prezentuje symbolikę UPA w życiu publicznym powinien podlegać karze za pochwałę ludobójczego reżimu i szerzenie nienawiści na tle etnicznym i narodowościowym. Jest to o tyle łatwe że Ukraińcy nie rozliczyli się nie tylko z ludobójstwa na Polakach ale również czynnego udziału w Holokauście.
Wiem że to co napisałem może zostać odebrane jako rosyjska manipulacja ale naprawdę jesteśmy Im, Kresowianom to winni. Pamięć polskich ofiar ukraińskiego ludobójstwa nie może wciąż być zakładnikiem sytuacji geopolitycznej. Jeśli Ukraina chce się stać częścią Europy Zachodniej to i tak będzie musiała przejść przez historyczny czyściec: przyznać się do zbrodni ludobójstwa i przeprosić potomków ofiar. Im wcześniej to zrobi tym lepiej dla niej. Tkwiąc w banderowskich miazmatach wciąż dostarcza Putinowi argumentów do dalszej agresji.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)