Lech Wałęsa był tajnym, świadomym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie Bolek - to fakt historyczny potwierdzony przez zawartość archiwów SB. Fakt brzemienny w skutkach których chyba najmniejszym powinna być zmiana nazwy portu lotniczego w Gdańsku. Każda decyzja podjęta w latach 90-tych przez prezydenta Lecha Wałęsę powinna zostać przeanalizowana pod kątem zawartości teczek i możliwości wpływu służb na głowę państwa.
1. Lech Wałęsa sam wielokrotnie potwierdzał że "coś" podpisał, podpisał "trzy lub cztery razy", potem dementował że chodzi o jeden 4 kartkowy dokument. Czy podpisanie zobowiązania do współpracy z SB wywołało tę lawinę ? Nie. Wielu ludzi podpisywało lojalki lub zobowiązania pod przymusem ale nie prowadziło działalności przeciwko opozycji. Fakt moralnie naganny do rozliczenia przed własnym sumieniem. Przyznanie się do podpisania zobowiązania do współpracy z SB choć wstydliwe, nie wykluczało z działalności politycznej. Warto jednak podkreślić że fakt niepodpisania zobowiązania lub jego brak nie oznacza automatycznego wykluczenia z kręgu współpracowników SB. Projekt ustawy lustracyjnej podzielił zakres współpracy na wiele form: tajny współpracownik, osobowe źródło informacji itp. Sama ustawa miała kilka wad np. fałszywe przyznanie się do współpracy (ktoś pomylił podpisanie lojalki z kwestionariuszem paszportowym) również oznaczało kłamstwo lustracyjne.
2. Z ujawnionych dokumentów wynika iż TW Bolek donosił na swoich kolegów oraz przyjmował z tego tytułu korzyści majątkowe. Na skutek donosów Bolka kilka osób mogło stracić pracę. To skandaliczne fakty które nie wymagają komentarza. Czy Bolek został stworzony przez SB ? Nie. On był prowadzony przez służby które nie musiały go na siłę plasować w strukturach Solidarności. W MSW nie prowacowali jedynie prymitywni pałkarze ale socjotechnicy którzy potrafili zagrać na emocjach figuranta. Bolek ze swoim przerośniętym ego, parciem na szkło sam wylansował się na robotniczego trybuna. Niebezpieczne było to że był przy tym naturalnie emocjonalny. Jako spodziewany lider był dla SB znacznie cenniejszym nabytkiem niż wartość jego prymitywnych donosów na kolegów.
3. Grzech pierworodny posierpniowej Solidarności. Problemem Bolka nie było to że coś podpisał. On zabił ducha Solidarności, skaził ją grzechem pierworodnym. Gdyby we wczesnych latach 80-tych przyznał się do chwili słabości miałby szansę zostać jedną z ikon Solidarności z drobną skazą. Wałęsa miał jednak ambicję być jedyną ikoną. Spacyfikowanie Solidarności w czasie Stanu Wojennego było dla władz PRL nowym otwarciem przy którym ustalenia z Sierpnia 80 nie miały już znaczenia. Na bazie legendy Sierpnia służby mogły legendować Bolka jako jedynego, naturalnego spadkobiercę nowego ruchu związkowego. Dlaczego SB nie wykorzystało wiedzy operacyjnej o współpracy Bolka w latach 70-tych by spacyfikować lidera niebezpiecznego strajku w Stoczni ? Odpowiedź jest prosta albo lider był lipny albo zbyt dużo w niego zainwestowano - Stan Wojenny był już dawno w planach. Wałęsa w czasie internowania miał oprzeć się próbie uplasowania go jako lidera nowej marionetkowej Solidarności w ramach operacji "Renesans". To że plan "nie wypalił" mogło być legendowaniem Bolka jako niezłomnego działacza który w Arłamowie oparł się komunistycznemu reżimowi. W istocie utworzenie nowej marionetkowej Solidarności byłoby porażką władz PRL - takiej Solidarności a la GoralenVolk nikt by nie poparł. Co innego nowa posierpniowa Solidarność z nowym sterowanym liderem nosząca znamiona autentycznego ruchu obywatelskiego.
Lata 90-te. Dla bezpieczeństwa Polski nie było gorszej rzeczy niż głowa państwa podatna na szantaż. Wiele decyzji prezydenta Wałęsy takich jak: obalenie rządu Olszewskiego, utrącenie lustracji, zgoda na utworzenie na terenach baz poradzieckich spółek z KGB-owskim kapitałem, ułaskawienie "Słowika" zostało podjętych w cieniu niekoniecznie zdekompletowanych teczek lub moskiewskich mikrofilmów. Nieprzypadkowo wojska radzieckie wyszły z Polski jako ostatnie. Skutki szantażu prezydenta były niewspółmiernie duże w stosunku do jego wcześniejszej współpracy z SB.
Gdy Michnik, Holzer, Ajnenkiel zeszli do podziemi MSW by zapoznać się z materiałami operacyjnymi SB wielu opozycjonistom wydawało się że ogarniają zawartość archiwów SB. Później wierzyli że "ludzie honoru" dotrzymali słowa danego w Magdalence. Kłamstwo założycielskie 3RP cementowało przyjaźń z rozsądku. Do czasu.
PS:
Jest jeszcze jeden mroczny wymiar nie ujęty w znalezionych aktach. Wokół osoby Wałęsy działy się rzeczy straszne. W czerwcu 1983 roku na płocie Stoczni Gdańskiej znaleziono powieszone ciało Jana Samsonowicza, członka kontrwywiadu Solidarności mającego dużą wiedzę nt. infiltracji kierownictwa Solidarności. "Seryjny samobójca" czyścił otoczenie Wałęsy zostawiając przy tym podpis SB. Czy służby dyscyplinowały w ten sposób Wałęsę czy chroniły swojego agenta i władze związku przed oskarżeniami o malwersację środków otrzymywanych z Zachodu ? Do wyjaśnienia pozostaje wiedza Wałęsy na ten temat. Zabójstwo Samsonowicza pokazuje że MSW prowadziło skuteczną grę operacyjną przeciwko Solidarności i miało aktywny wpływ na skład kierownictwa związku.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Samsonowicz_(dzia%C5%82acz_Solidarno%C5%9Bci)


Komentarze
Pokaż komentarze (33)