0 obserwujących
189 notek
302k odsłony
  262   0

Środa: Hall jak czołg forsuje neoliberalną wizję edukacji

Myślę, że nie ma nic złego w szerokim dostępie do matur. Im więcej młodych ludzi będzie miało maturę, tym bardziej wykształcone będzie nasze społeczeństwo. Perspektywa koniecznej matury wymusza większą pracę intelektualną i zwiększa możliwość wolnego, przemyślanego wyboru zawodu.

Licealny „okres niezdecydowania”, zakończony maturą jest lepszy niż szybka specjalizacja zawodowa po gimnazjum czy nawet po liceum. W ogóle wąska czy wczesna specjalizacja zawodowa są złe zarówno ze społecznego punktu widzenia, bo potencjalnie mnożą bezrobocie (po co komu tylu fryzjerów?) lub wymuszają centralne sterowanie zatrudnieniem (w tym roku zwiększamy nabór cieśli i ograniczamy liczbę miejsc w hydraulice, bo hydraulików mamy w bród), ale przede wszystkim są złe z indywidualnego punktu widzenia: co zrobi bowiem ze sobą młody fryzjer bez matury, który odkryje w sobie powołanie socjologiczne? Posiadanie matury daje szansę na różne zmiany życiowe, jej brak je uniemożliwia.
Przyłączam się natomiast do krytyk systemu maturalnego i systemu nauczania w ogóle, który powoduje, że dzisiejszy absolwent liceum jest sprytnym wypełniaczem testów wymyślonych przez ministerialnych urzędników i nikim więcej. Gdy słyszę opinie pani minister Hall, która twierdzi, że trzeba jeszcze wcześniej przygotowywać do testów i wyobrażam sobie szkołę, w której wszyscy od pierwszej klasy przygotowują się wyłącznie do ich zdawania, to marnie widzę przyszłość naszego społeczeństwa, bo system testowy ogłupia. Poziom absolwentów „testowych” na studiach jest rażąco niski, widać to było w czasie tegorocznej sesji egzaminacyjnej. Niemal połowę studentów odesłałam na wrzesień. Liceum przygotowuje do konsumpcji jakieś intelektualnej sieczki, nie daje natomiast fundamentów do zdobywania wiedzy (a fundamenty są ważniejsze niż ona sama, informacje łatwo jest zdobyć, ale zrozumieć ich sens i związki między nimi – znacznie trudniej), a co ważniejsze – nie uczy myślenia, nie otwiera horyzontów. W zamyśle dzisiejszej władzy oświatowej najważniejsze jest, by absolwent jak najszybciej „podłączył się” do neoliberalnej gospodarki, i by nie kwestionował jej modelu. Myślenie uznano za szkodliwe. Toteż absolwent polskiego liceum staje się w coraz większym stopniu konsumentem okruchów wiedzy, którą wydala wraz z testami. Stąd na tych kierunkach studiów, gdzie trzeba porządnie się uczyć, analizować teksty, mieć wiedzę o świecie spoza internetu, wreszcie gdzie trzeba myśleć, nie daje sobie rady. I nie da sobie rady społeczność, w której edukacja będzie sprowadzona do modelu, który u nas zaczyna się utrwalać.
Minister Hall jest jak czołg, który powoli, acz konsekwentnie, podporządkuje szkolnictwo jednej jedynej wizji neoliberalnego dobrobytu, gdzie wszyscy będą pisać testy, pić coca-colę i cieszyć się katechezą – jedyną strawą duchową, jaka pozostanie prócz – oczywiście – „polityki miłości”.


Magdalena Środa, etyk, filozof
 

Zobacz też:

Marcin Król: Nonsensy maturalne

Lubię to! Skomentuj25 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie