Śmiech mnie ogarnia jak widzę tych pseudo-obiektywnych dziennikarzy prawicowych wrzeszczących wszędzie, że żyjemy na Białorusi i tracimy suwerenność. Ciekawe co by powiedział zadufany w sobie Pospieszalski i zakompleksiony Wildstain, gdyby to np. Lis, albo Olejnik występowali ze sztandarami na jakiejś manifestacji przeciwko Kaczyńskiemu? Przecież byłby to skandal i jawne oskarżenia o służalczość. Fora internetowe by zawrzały, komentatorzy w typie Igora Janke spłonęliby z oburzenia. Tym czasem taki Pospieszalski ma taryfę ulgową. Stankiewicz może sobie kręcić jednostrone filmiki i krytykę przyjmuje jako atak na wolnośc słowa. Pani Lichocka, która całkowicie straciła jakąkolwiek wiarygodność dziennikarską podczas debaty Komorowski-Kaczyński, teraz ściska się z Prezesem na premierze swego filmu i nikt nie ma prawa zarzucić jej stronniczości. Sakiewicz w swojej GP pluje na wszystkich wokół, publikując na czołówe swojego serwisu internetowego szkalujący tekst Kataryny, która w sumie nie wiadomo kim jest. Może nawet Ruskim agentem. Nieistotne, ważne że pluje i to gęstą wydzieliną.
Rozumiem, że można mieć poglądy. Rozumiem, że mozna nieznosić obecnej władzy. Rozumiem nawet, że można sympatyzować z konkretną partią, ale są jakieś granice. Jeśli ktoś szoruje publicznie kolanami przed politykiem, w tym wypadku Kaczyńskim na pewno nie może nazwać się dziennikarzem. Najwyżej usłużną dziennikarzyną.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)