Mariusz to grzeczny chłopak, ułożony i oddany. Zawsze mówi prawdę, nigdy nie przekręca faktów. Czasem w związku z tym spotyka się z szykanami ze strony kolegów, zwłasza tych z innego podwórka, ale stara się trwać w swoim postanowieniu. Tym bardziej zasmuciła go niedzielna bura od ciotki Moniki. Śniadanka u ciotki to już niemalże tradycja. Mariusz chadza na nie przed kościołem, by bronić czci swoich kolegów. Ciotka bowiem za nimi nie przepada i powie czasem kilka ostrych zdań. Mariusz najbardziej nie lubi jak się atakuje Prezesa. Nie powinno się tego robić. Prezes to prawdziwy patriota, a czepiają się go na każdym kroku. Wczoraj starał się bronić Prezesa jak lew, ale ciotka wyjątkowo złośliwie się wobec niego zachowywała. Mariusz się zdenerwował, wkurzył się jak nigdy. Skoro ciotka tak pogrywa, to on nie będzie w czymś takim dalej uczestniczył. Rzucił widelcem, odtrącił niedopite kakao i wyszedł. Dość szkalowania, dość prześladowań. Toż to niemalże Białoruś, PRL w najmroczniejszej odsłonie. Gdy Prezes rządził Polską taka jednostronność byłaby nie do pomyślenia. W mediach rządził pluralizm, wolność. Mariusz nie wytrzymał. Zwołał przy trzepaku podwórkową radę. Będzie debatować. Ciotkę trzeba ukarać, przepędzić, wywieść na taczkach. Od dziś to będzie cel jego życia. Mariusz na szczęście nie jest sam. W piaskownicy ma wpływowych kolegów. Redaktor Janek skręci o tym jakiś materiał, Bronek wysmaruje ciekawą notkę, a Tomek zrobi z tego czołówkę swojej gazety. Sprawa trafi również do dyrektora. Ojca Dyrektora. On na pewno zaprosi Mariusza do studia. Wtedy powie prawdę. Studio Ojca Dyrektora to zupełnie inna bajka. Tam nikt zaproszonym gościom nie przerywa.
1219
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (22)