Im bliżej rocznicy katastrofy w Smoleńsku, tym teoria o zamachu Rosjan coraz częściej wypływa. Usilnie promuje ją Gazeta Polska, Nasz Dziennik, a i sam prezes Kaczyński takiego wątku nie wyklucza, co więcej stwierdza, iż powinien być wnikliwiej przebadany. Przeczytałem dziesiejszy post redaktora Sakiewicza i zmusił on mnie do refleksji. Autor podpiera wersję o zamachu opiniami anonimowych (przynajmniej dla mnie, bo redaktor nie podaje żadnych nazwisk) ekspertów z Europy i USA, oraz faktem że Rosjanie kłamią, a rząd polski mataczy. Pojawia się wątek użytej pod Smoleńskiem niekonwencjonalnej broni, zysku Putina z usunięcia prezydenta i polskich generałów i obsadzenia przez tegoż w Pałacu Prezydenckim promoskiewskiego pionka, wielbiciela WSI. Wszystko pięknie, śpiewka jest stara, znana od kilku miesięcy. Mam jednak zastrzeżenia.
Jeśli przyjąć założenie, że to był zamach, w samolocie nie było bomby (zapisy ze skrzynek chyba to przesądzają), a mgła była sztuczna specjalnie przez Rosjan wywołana, to trzeba również przyjąć założenie, że piloci Tu 154 byli sabotazystami. No chyba, że dojdziemy do wniosku iz technologia Rosjan jest tak zaawansowana, że pozwala wsiąknąć w umysły pilotów i podejmować za nich abstrakcyjne decyzje o lądowaniu na fatalnie przygotowanym lotnisku (bo o tym przecież wiedzieli) bez jakiejkolwiek widoczności. Ta sama broń była zapewne użyta przy doborze załogi i powierzeniu sterów kapitanowi, który był wcześniej świadkiem zastraszania swojego kolegi przez Lecha Kaczyńskiego. Tym samym Rosjanie znając determinację naszego prezydenta w dotarciu na uroczystości smoleńskie zagwarantowali sobie "lądowanie za wszelką cenę". Jesli ta broń istnieje, to jesteśmy zgubieni.
Redaktor Sakiewicz argumentuje, iż Rosjanie odnieśli ogromną korzyść z wyeliminowania naszych "pronatowskich generałów". Nie jestem ekspertem wojskowości, ale idąc tropem myślowym redaktora (a nie jest to łatwe) zadaję pytanie. Czy powołani po katastrofie generałowie są mniej "pronatowscy", a bardziej "prorosyjscy". Czy według Gazety Polskiej Rosjanie zmontowawszy zamach liczyli, że wypiszemy się z NATO? Czy może komuś zapalczywość przysłoniła ostrość widzenia? Ale ok, idę dalej. W katastrofie zginęło 96 ważnych dla państwa osób, których śmierć dała Rosji ogromne korzyści. W takim razie ta sytuacja to pośrednio również sabotaż Kancelarii Prezydenta i samego Lecha Kaczyńskiego. Dlaczego zapakował siebie i tych wszystkich ludzi do jednego samolotu zdając sobie jednocześnie sprawę z jego niedoskonałosci i usterkowości? Kolejna niekonwencjonalna sztuczka Rosjan? A może raczej dążenie do zdobycia politycznych punktów przed kampanią wyborczą?


Komentarze
Pokaż komentarze (8)